Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

„Wasz elementarz - nasz cmentarz”. Pracownicy WSiP piszą do Kluzik-Rostkowskiej

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-06 Wyborcza.pl, Justyna Suchecka
Joanna Kluzik-Rostkowska podczas prezentacji podręcznika dla pierwszoklasistów © copyright -c- Fot. Adam Stępień - Agencja Gazeta Joanna Kluzik-Rostkowska podczas prezentacji podręcznika dla pierwszoklasistów

- Obraża nas Pani, twierdząc, że podnosiliśmy ceny podręczników, że osiągaliśmy nadmierne korzyści. Myśli Pani, że to my, szeregowi pracownicy, czerpaliśmy zyski ze sprzedaży podręczników? - piszą pracownicy WSiP do minister edukacji.

Pod listem do minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej podpisali się przedstawiciele związków zawodowych działających w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych. W dramatycznym liście do szefowej MEN przypominają, że ich wydawnictwo do "69 lat historii książki szkolnej - od znanego wszystkim 'Elementarza' Falskiego do 'Tropicieli", cyklu narodzonego na ostatnich Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie". Wokół WSiP skupiło się w tym czasie grono cenionych profesorów, metodyków i nauczycieli. A jak podkreślają pracownicy: "WSiP to przede wszystkim ludzie. Ludzie, którzy dzielili się swoim intelektem, wiedzą, którzy kreowali edukację kilku pokoleń".

Wypominają, że wiele pretensji, które mieli do nich rodzice, powinno być kierowanych do MEN. Bo to resort "nieustannie zmieniał podstawy programowe i wydawał kolejne rozporządzenia".


Podręcznik ma przykryć nieudolność


W swoim liście piszą m.in.:

"Darmowy podręcznik ma "przykryć" także inne nieudolności resortu edukacji. MEN nie umiał przygotować takich podstaw programowych, które służyłyby latami, nie wprowadził regulacji związanych z odkupem podręczników, nie sformułował jasnych zasad, co można, a czego nie można w nich umieszczać, np. odnośników do zeszytów ćwiczeń. Nie umiał rozdysponować dofinansowań na zakup podręczników dla rodzin potrzebujących pomocy finansowej".

O darmowym podręczniku piszą, że jest robiony "bez konkursów, przetargów na wybór autorów elementarza, grafików, realizatorów, podwykonawców, drukarni".

" Darmowy - mimo "zrównania" potrzeb uczniów - oznacza podział na "równych" i "równiejszych". Równiejsi to ci, których rodziców będzie stać na posłanie swoich dzieci do szkół niepublicznych, gdzie będą mieli zagwarantowaną naukę na sprawdzonych w praktyce podręcznikach. Czy o taką równość chodziło ustawodawcy?".


Dorobek dziesięcioleci do kosza


Zdaniem pracowników WSiP Kluzik-Rostkowska wyrzuca dorobek edukacyjny do kosza i dyskredytuje w oczach opinii publicznej doświadczonych redaktorów, grafików, operatorów, fotoedytorów.

Zwracają uwagę, że rząd w ogóle nie zainteresował się losem pracowników takiego wydawnictwa jak WSiP. A ich pracodawca - który ma ponad 40 proc. rynku podręczników w klasach 1-3 - ogłosił dwa tygodnie temu rozpoczęcie procesu zwolnień grupowych. Związkowcy informują, że zwolnienia mogą dotknąć nawet 40 proc. pracowników.

- Ta decyzja jest smutną rynkową koniecznością. I jest to dopiero początek procesu, o którym i wydawcy, i zewnętrzne organizacje wielokrotnie wspominały. W wyniku bezkompromisowych działań rządu pracę w ciągu najbliższych lat może stracić nawet kilka tysięcy osób w całej branży wydawniczej - tłumaczył prezes Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych Jerzy Garlicki.

Joanna Dębek, rzeczniczka MEN, mówiła wtedy: - W tym momencie przygotowujemy podręczniki dla pierwszej klasy szkoły podstawowej, w kolejnych latach dla drugiej i trzeciej. Podręczniki dla pozostałych klas szkoły podstawowej i gimnazjum nadal będą kupowane na rynku. Co więcej, sytuacja w ogóle nie zmieni się w przypadku podręczników w szkołach ponadgimnazjalnych (...). Ministerstwo nie monopolizuje i nie likwiduje rynku wydawniczego.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon