Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Jak zarobić na Arlegu

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-09 Jacek Harłukowicz, Gazeta Wyborcza
Pieniądze © copyright -c- Fot. Bartosz Bobkowski - AG Pieniądze

Arleg, spółka samorządu województwa dolnośląskiego, dała zlecenia na ponad 300 tys. zł firmie, w której udziały miała partnerka życiowa dyrektora Arlegu i posła PO Roberta Kropiwnickiego. Następne 64 tys. zł trafiło zaś na konto firmy należącej do zatrudnionej w Arlegu specjalistki ds. administracyjnych.

Właścicielem 90 proc. udziałów w Agencji Rozwoju Regionalnego Arleg z Legnicy, powołanej do pomocy w rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, jest samorząd województwa dolnośląskiego.

Powyborczy łup PO

Po ostatnich wyborach samorządowych agencja została potraktowana jak wyborczy łup: prezesem Arlegu jest Jarosław Rabczenko, członek lokalnej Platformy Obywatelskiej, namaszczony niedawno przez partię na przyszłego prezydenta Legnicy, wiceprezesem - kandydat PO w ostatnich wyborach do sejmiku województwa Janusz Kołodziej, a dyrektorem zarządzającym - obecny poseł PO Robert Kropiwnicki.

Wygrywa spółka partnerki dyrektora

Gdy w czerwcu ubiegłego roku Arleg ogłosił przetarg na usługi doradcze dla pracowników, wpłynęła tylko jedna oferta. Złożyło ją konsorcjum, w skład którego weszła spółka Agencja Rozwoju Społecznego ARS. Niemal idealnie wstrzeliła się w kwotę, którą Arleg chciał przeznaczyć na realizację zadania: zlecenie wycenione zostało na 193 089 zł (bez VAT), konsorcjum zaproponowało 199 500 zł.

W lipcu ubiegłego roku Arleg ogłosił postępowanie na przeprowadzenie szkoleń dla nauczycieli. Znów wpłynęła tylko jedna oferta. I znów była to oferta konsorcjum, w którego skład weszła Agencja ARS. Arleg na zadanie przeznaczył 122 400 zł (bez VAT). Oferta konsorcjum wyniosła 116 280 zł.

Agencja Rozwoju Społecznego ARS z Legnicy to spółka powołana do życia w 2011 r. przez Tomasza Antosiaka i Dorotę Struską. Antosiak to trener biznesu, w przeszłości współpracujący z Arlegiem. Przez półtora roku był w nim nawet zatrudniony na pół etatu. W ARS ma 90 proc. udziałów. Struska to partnerka życiowa dyrektora i posła Roberta Kropiwnickiego. Miała w ARS 10 proc. udziałów, ale w marcu tego roku przestała być udziałowcem. Co ciekawe, zrobiła to dwa tygodnie po tym, jak po zwiększeniu kapitału zakładowego spółki dokupiła w niej kolejne udziały. Nie udało nam się z nią skontaktować.

Kropiwnicki w rozmowie ze mną przyznał, że Struska jest jego partnerką. Pomocy w dotarciu do niej jednak odmawia.

- Nie biorę udziału w życiu zawodowym pani Doroty Struskiej i nie posiadam szczegółowych informacji dotyczących działalności Agencji Rozwoju Społecznego ARS. Próbujecie dorobić gębę mnie i Rabczence. Sytuacja jest z punktu widzenia prawa absolutnie czysta i żadne przepisy nie zostały złamane. Ja to wiem, bo jestem prawnikiem, a pan, z tego co wiem, politologiem - mówi spokojnym tonem. - Poza tym Dorota miała w ARS tylko 10 proc. udziałów, a to oznacza, że nie miała na nic wpływu!

A oni chcą, by ich chwalić

Prezes Rabczenko najpierw zarzuca mi, że jestem pod wpływem środowiska prezydenta Legnicy Tadeusza Krzakowskiego, z którym zamierza jesienią konkurować w wyborach prezydenta Legnicy. Żąda też, bym docenił, że Arleg organizuje przetargi, choć - jak podkreśla - wcale nie jest do tego zobowiązany.

- Tak, wiedziałem, że Kropiwnicki i Struska są parą, nie wiedziałem jednak, że pani Struska jest udziałowcem ARS - mówi. - Nie zmienia to jednak faktu, że gdybym nawet wiedział, to zgodnie z prawem nie mógłbym wykluczyć takiej oferty.

Wygrywa, choć pracuje w Arlegu

To niejedyne przykłady, gdy na Arlegu zarabiają osoby bezpośrednio i pośrednio związane z tą spółką. W grudniu 2012 r. w postępowaniu na wykonanie usług promocyjnych i reklamowych znów wpłynęła tylko jedna oferta. Wygrała Ewelina Trzeciak, prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą pod nazwą Wydawnictwo LCA. Wartość zamówienia: 64 tys. zł.

Trzeciak to etatowa pracownica Arlegu, zatrudniona w sekretariacie na stanowisku specjalisty ds. administracyjnych.

Trzeciak: - Te insynuacje są dla mnie bardzo krzywdzące. Prowadzę swoją działalność podobnie jak tysiące innych Polaków. Moja firma miała takie samo prawo wystartować w tym przetargu jak każda inna firma w Polsce.

Kropiwnicki: - I co z tego, że jest naszą pracownicą? Być może jest tu pewna niezręczność, ale wszystko jest zgodne z obowiązującym prawem.

Rabczenko: - Pani Trzeciak nigdy nie brała udziału w organizacji czy przygotowywaniu przetargów. Jest odpowiedzialna za zakupy materiałów biurowych, środków czystości itp. Ponadto od 3 grudnia 2012 r. jest nieobecna w pracy: najpierw przebywała na zwolnieniu lekarskim, potem na urlopie macierzyńskim, rodzicielskim, a obecnie jest na wychowawczym.

Co ciekawe, umowę z Wydawnictwem LCA podpisano 14 grudnia, a więc w czasie, gdy przebywała już na zwolnieniu lekarskim.

Modelowe przykłady konfliktu interesów

- Wszystkie powyższe sytuacje to modelowe przykłady konfliktu interesów - ocenia prof. Wojciech Gasparski, dyrektor Centrum Etyki Biznesu, instytucji powołanej przez Akademię Leona Koźmińskiego i Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

W całej sprawie jest jeszcze jeden smaczek. Co najmniej do połowy lipca 2013 r. (choć prezes Rabczenko upiera się, że tylko do 30 czerwca), czyli w czasie, gdy rozstrzygane były przetargi dotyczące ARS, pracownikiem Arlegu była Beata Pawlak. Już w sierpniu była pracownicą Agencji Rozwoju Społecznego.

Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego komentuje:
- Nie ma formułowanych wprost zakazów, by byli pracownicy lub osoby blisko związane z osobami sprawującymi funkcje w danej spółce samorządowej nie mogli starować w organizowanych przez nią przetargach. Nasza fundacja od początku stoi jednak na stanowisku, że w imię czystości zasad powinni się od tego powstrzymywać. Jako osoby blisko związane z oferentem mogą mieć bowiem lepszy dostęp do informacji na temat prowadzonego postępowania, których nie mają inni oferenci.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon