Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Minister Kluzik-Rostkowska: Wydawnictwa same są sobie winne

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-11 Milena Nykiel, Gazeta Wyborcza
Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska podczas drukowania rządowego elementarza © copyright -c- Fot. Sławomir Kamiński - Agencja Gazeta Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska podczas drukowania rządowego elementarza

Wydawnictwa szkolne oskarżają rząd o ogromne straty wywołane publikacją rządowego elementarza.

- Podwyższając co roku ceny, wydawcy sami zapracowali sobie na taki los - stwierdziła w środę w Katowicach minister edukacji.

Minister Joanna Kluzik-Rostkowska odwiedziła w środę katowicki Zakład Doskonalenia Zawodowego. Była jednym z prelegentów odbywającej się tu konferencji poświęconej osiąganiu gotowości szkolnej. I choć w planie konferencji nie było żadnego spotkania z dziennikarzami, "Gazecie Wyborczej" udało się zapytać panią minister o zarzuty wydawnictw szkolnych, które jesienią zeszłego roku rozpoczęły druk podręczników dla pierwszoklasistów.

W lutym tego roku rząd ogłosił, że sam stworzy elementarz, a potem rozda go szkołom, by dzieci mogły korzystać z książek bezpłatnie, dzięki czemu w rodzicielskiej kieszeni pozostać ma nawet kilkaset złotych. Teraz najwięksi polscy wydawcy podręczników, m.in. WSiP, który ma ponad 40 proc. rynku wczesnoszkolnego, stracą ogromną rzesze klientów, bo wydrukowane wcześniej egzemplarze zostaną w magazynach.

Elementarz powstał z myślą uczniach i rodzicach

Wydawnictwo zapowiedziało już, że w związku z tym zamierza zwolnić nawet 40 proc. swojej załogi, a związki zawodowe WSiP-u o problemy oskarżają Ministerstwo Edukacji.

- Nie mogliśmy przewidzieć, że w lutym rząd wytnie nam taki numer. Książki drukowaliśmy w listopadzie i grudniu - bo wtedy jest taniej. W życiu nie drukowałbym książek tak jak rząd, w tzw. drukarni arkuszowej. W tzw. drukarni rolowej dostajemy lepsze ceny papieru i to, co rząd drukuje w cztery, pięć tygodni, my mamy gotowe w cztery, pięć dni. I taniej - mówił w poniedziałek Jerzy Garlicki, prezes Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.

Minister Kluzik-Rostkowska uważa, że wydawnictwa mogą mieć pretensje tylko do siebie.

- Właścicielem WSiP-u jest Advent International, który ma swoich aktywów tyle, ile wynosi jedna trzecia polskiego budżetu - 100 mld zł. Jeżeli związki zawodowe uważają, że firma jest źle zarządzana, powinny zwrócić się do właściciela - sugerowała podczas wizyty w Katowicach pani minister. Dodała, że rząd podjął decyzję o opracowaniu i druku "Naszego elementarza" ze względu na rodziców, którzy z roku na rok na podręczniki szkolne wydawali coraz większe kwoty, a wydawnictwa stosowały takie triki, by książki były jednorazowe.

"Nie zamierzam rozmawiać ze związkami'"

- W końcu powiedzieliśmy: dość! Na taką decyzję rządu wydawnictwa szkolne pracowały bardzo wiele lat i teraz, jeśli ktoś może mieć do kogoś pretensje, to wydawnictwa powinny je mieć same do siebie - uważa Kluzik-Rostkowska. Zapowiada, że nie zamierza rozmawiać ze związkowcami WSiP-u.

- Jak ja mam być partnerem do rozmów ze związkami zawodowymi prywatnego przedsiębiorstwa? Partnerem do rozmów z nimi jest Advent International i tyle. Przedstawiciele związków mogą też spotkać się i porozmawiać z dowolną grupą rodziców, którzy na zakup podręczników do tej pory wydawali kuriozalne kwoty - mówiła Kluzik-Rostkowska. Zaznaczyła, że rodzice pierwszoklasistów w roku szkolnym 2014/2015 na podręczniki wydali 120 mln zł.

- I takiej kwoty pozbawiamy wydawców, ale raz jeszcze podkreślę - zapracowali na to w ciągu ostatnich lat - twierdzi pani minister.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon