Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Pokłosie sprawy Chazana: prezydent Warszawy kontroluje szpital, a na lewicy trwa wojenka

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-12 Gazeta Wyborcza, Paweł Kośmiński
Prof. Chazan i prezydent Gronkiewicz-Waltz © Wojciech Surdziel/AG Prof. Chazan i prezydent Gronkiewicz-Waltz

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, której podlega prowadzony przez prof. Bogdana Chazana szpital, powiedziała, że placówka już od wtorku jest kontrolowana. Twój Ruch pyta zaś polityków SLD, dlaczego radne tej partii - zasiadając w radzie społecznej szpitala - nie reagowały na to, co się tam dzieje.

To konsekwencje poniedziałkowej publikacji "Wprost". Tygodnik opisał historię kobiety, której znany ginekolog i dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie prof. Bogdan Chazan odmówił usunięcia ciąży. Zwodził ją, w końcu zaproponował hospicjum dla dziecka, które miało urodzić się bez części czaszki, bez części podniebienia, bez części nosa, z nierozwijającym się mózgiem" i zaraz potem umrzeć.

Lekarz powoływał się na klauzulę sumienia. W kolejnych wywiadach tłumaczył, że nie mógł kobiecie wskazać innego lekarza, który dokonałby aborcji, "bo to tak samo jakby w niej uczestniczył". A prawo boskie, etyka są dla niego ważniejsze niż prawo stanowione.

Gronkiewicz-Waltz: Najpierw kontrola i rozmowy, potem decyzje

Taka postawa wywołała zaniepokojenie premiera Donalda Tuska, ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza.

- Od lekarzy oczekuję jednego i mówię jasno: encyklika w domu, w pracy - encyklopedia - powiedział stanowczo w środę szef resortu zdrowia. I nie pozostawił złudzeń: dyrektor szpitala nie może narzucać swoich poglądów podwładnym, za to musi wywiązywać się z kontraktu podpisanego z NFZ. W placówce zarządzanej przez prof. Chazana Arłukowicz zarządził kontrolę.

Do czwartku milczała jednak prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, której szpital podlega.

- Ja nie badam poglądów pana prof. Chazana. Badam, czy zostały dopełnione procedury dotyczące prawa pacjenta do informacji i świadczenia usług. Kontrola weszła bardzo szybko, bo we wtorek. Bada wszystkie dokumenty. Będą również rozmowy prowadzone przez kontrolerów. Wtedy podejmę decyzję - powiedziała dziś w TVN 24.

Gronkiewicz-Waltz planuje też spotkanie z profesorem, ale dopiero po zakończonej kontroli. Wtedy też podejmie konkretne decyzje.

- Nie mogę na podstawie enuncjacji prasowych, medialnych czy wypowiedzi innych osób podejmować decyzji w zakresie zarządczym. Jak będę miała wszystkie dokumenty, informacje dotyczące kontroli, którą wykonuje minister zdrowia, podejmę decyzje - zapowiedziała.

Radne SLD nie reagowały? Teraz partia idzie do prokuratury

Ale do akcji wkroczyli również - wywołani do tablicy przez rzecznika Twojego Ruchu - politycy SLD.

"Dwie radne SLD K. Olszewska i H. Bruzda w radzie społecznej szpitala św. Rodziny! Czemu nie reagowały na to, co tam się dzieje", czemu "legitymizowały działalność prof. Chazana?"- zapytał na Twitterze Andrzej Rozenek.

Rzecznik Sojuszu Dariusz Joński odpowiedział błyskawicznie: "Przedstawiciele SLD w radzie społecznej Szpitala im. Świętej Rodziny złożą wniosek o pilne zwołanie rady i odwołanie dyrektora szpitala".

Ale to nie wszystko. SLD złoży również do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez profesora przestępstwa.

- To jest atmosfera strachu. Lekarze są sparaliżowani, boją się podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Boją się przede wszystkim ze względu na atmosferę, jaką wprowadził pan dyrektor Chazan - powiedział dziennikarzom.

Już wcześniej rzecznik praw obywatelskich zasugerowała, że przepisy dotyczące klauzuli sumienia w ogóle należałoby zmienić. Zdaniem prof. Ireny Lipowicz to nie lekarz, ale administracja placówki powinna informować pacjenta, gdzie może uzyskać świadczenie, którego wykonania - ze względu na konflikt sumienia - odmawia lekarz.

Dyrektor zapewnia, że w pełni wywiązuje się z kontraktu z NFZ

Dyrektor Chazan na stronie internetowej szpitala opublikował specjalne oświadczenie, w którym "stanowczo zapewnia, że kontrakt z NFZ - zarówno w przychodni, jak i na oddziałach szpitalnych - jest w pełni realizowany".

"Chciałbym podkreślić, że jako dyrektor szpitala nigdy nie weryfikowałem wyznania i poglądów pracowników, dlatego też personel naszej placówki reprezentuje różne postawy światopoglądowe. W naszej placówce lekarze zalecają różne metody planowania rodziny. Na żadnego z lekarzy nie jest z tego powodu wywierana presja. Pacjenci mogą korzystać z usług świadczonych przez wybranego przez siebie lekarza zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i potrzebami. Rejestracja przychodni przyszpitalnej z przyjemnością pomoże Państwu w wyborze lekarza" - czytamy w oświadczeniu.

Głos w sprawie zabrał po raz kolejny ks. prof. Andrzej Szostek. Zdementował on informacje, jakoby "potępił" postępowanie prof. Chazana.

"Nazwiska Pana Dyrektora nawet nie wymieniłem, bo nic mi nie wiadomo o tym, jakoby naruszył on obowiązujące prawo. W żadnej z jego wypowiedzi publicznych nie znalazłem takiego wyznania, nieznane mi są w tej sprawie wyroki sądu" - napisał w oświadczeniu. - "Uważam natomiast, że lekarz, który podejmuje pracę w publicznym ośrodku zdrowia, jest zobowiązany do respektowania obowiązującego prawa. Jeśli zawarty jest w nim obowiązek poinformowania kobiety domagającej się dokonania legalnej aborcji tam, gdzie jej dokonanie jest możliwe, to lekarz, który korzysta z klauzuli sumienia, zobowiązany jest do udzielenia tej informacji. Jeżeli i to uznaje on za niezgodne z własnym sumieniem, to nie powinien on pracować w instytucji państwowej. Może otworzyć własną klinikę i na jej drzwiach umieścić komunikat, że ani aborcji nie przeprowadza, ani wspomnianej informacji nie udziela. Oczywiście, nie może wtedy liczyć na wsparcie państwa, którego prawa postanowił nie respektować".

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon