Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Polują na Romów w Andrychowie

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-12 Dominika Maciejasz, Gazeta Wyborcza
Romowie w Andrychowie © copyright -c- Fot. Mateusz Skwarczek - Agencja Gazeta Romowie w Andrychowie

Ich domów przed kibolami strzegą policyjne radiowozy. "Napadli na nasze kobiety i dzieci" - mówią Romowie. Mało kto tu wierzy w pokojowe rozwiązanie konfliktu.

Ulice Andrychowa - małego miasteczka pod Wadowicami w Małopolsce - od kilku dni wieczorami są puste. Widać tylko patrole policji i straży miejskiej.

- Nie śpimy od dwóch dni, w nocy czuwamy. Dzieci mają zapewnioną możliwość ewakuacji do sąsiadów - mówią Romowie. Po zmroku nie podchodzą do okna. W Andrychowie mało kto pamięta, od czego zaczął się konflikt, który podzielił miasteczko. Romowie twierdzą, że zaczęło się w ubiegły piątek. - Bratowa szła z dziećmi przez most na Wieprzówce. Dzieci - w wieku od dziewięciu do 14 lat. Między przęsłami przykucnęła grupa zamaskowanych mężczyzn. Gdy dzieci były już blisko, wyskoczyli i zaczęli bić. Potrzebna była karetka. Uciekając, krzyknęli: "Jeden z was skończy w worku!" - opowiada Salwador*, krewny zaatakowanej Romki.

Kilka godzin wcześniej ktoś rzucił kamieniem w okno mieszkania starszej Romki. A innej romskiej rodzinie szybę wybili suszarką z ubraniami.

- Za tym oknem spało dwuletnie dziecko - mówi Salwador. Zaatakowano też samochód Gerarda Lindera - szefa stowarzyszenia andrychowskich Romów.
Romowie powiedzieli: "dość".

- Nie możemy pokazać, że się boimy. Bo zaczną ściągać haracze, tak jak z naszych rodaków w innym mieście - dodaje Salwador. Mówi, że wyjścia nie mieli, bo policja dopiero po czterech dniach przyjechała po ich zeznania.

Grupa Romów poszła wytłumaczyć andrychowianom, że jak im coś nie pasuje, to sprawy mają załatwiać z mężczyznami, a nie napadać na kobiety i dzieci. Ale tylko zaognili sytuację.

- Do grupy młodzieży w Parku Miejskim po północy podeszła grupa Romów i według relacji pokrzywdzonych pobiła ich - mówi Jerzy Paś, komendant komisariatu policji w Andrychowie. Mieli używać paralizatorów i pałek. Dwóch mężczyzn ma ślady: czerwone pręgi na plecach.

Kiedy zdjęcia pręg obiegły internet, włączyli się "UltrasBeskid", kibice lokalnego AKS Beskid. Na sobotnim meczu wywiesili transparent: "Stop romskiej swawoli".

- Policja go zdjęła. Ale jak będzie manifestacja, to ja się włączam. Romowie są u nas gorsi niż Murzyni - mówi mężczyzna pod stadionem.

- Ale co świadczy o tym, że są gorsi? - pytam.

- Jak praca była, to nie chcieli. Teraz roboty nie ma, to chcą. Nie będę wygładzał języka dla prasy, bo życie jest życiem - odpowiada.

Ekspedientka sklepu przy pl. Mickiewicza też nie lubi Romów: - Kręcili się, żebrali, palili papierochy i kradli. A jak się im nic nie dało, to klęli.

- Mogłabym sprzątać klatki schodowe, biura. Ale pracę proponowano mi głównie przy sprzątaniu śmietnika. Chyba żeby upokorzyć - odpowiada na to żona Salwadora.

Antyromską manifestację "ultrasi" zaplanowali na święto Andrychowa za dwa tygodnie.

- Klub nie ma z tym nic wspólnego. To kibole, którzy mają rasistowskie tendencje - mówi Krzysztof Kokoszka, prezes AKS Beskid.

Kibole odpuścić nie chcą. Na swoim profilu na Facebooku napisali: "Zawsze wyrażamy głośno swoje poglądy, bez względu na polityczną poprawność. Krzyczmy głośno i stanowczo: DOSYĆ CYGAŃSKIEJ BEZKARNOŚCI!". Na wpisach się nie skończyło.

W nocy z poniedziałku na wtorek mówiono, że kibole z innych miast przyjechali na ustawkę z Romami. Policja obstawiła romskie domy radiowozami.

- Kilkunastoosobowe grupy kręciły się po mieście. Legitymowaliśmy ich i obserwowaliśmy. Nie doszło do incydentów - mówi komendant Paś.

Pytam go, czy - zgodnie z opiniami mieszkańców - andrychowscy Romowie kradną.

- Kradną i Romowie, i Polacy. Zresztą obie grupy mają do nas pretensje, że wspieramy jednych czy drugich - dodaje. Na pytanie, czy to prawda, że do Andrychowa zjeżdżają Romowie z całej Polski, by wziąć odwet, usłyszałam: - Być może wynika to z niezrozumienia. Romowie zjeżdżają, bo odwiedzają się całymi rodzinami. Bywają głośni. Ale to taki sposób bycia.

Zarówno komendant (policja robi w szkole pogadanki), jak i urzędnicy starają się dwie narodowości pogodzić.

- Puszczaliśmy film "Papusza". Uczymy dzieci tolerancji. Teraz musieliśmy założyć monitoring, wzmocnić patrole - mówi Agnieszka Gierszewska, dyrektor biura burmistrza miasta.

W najbliższych dniach do Andrychowa ma przyjechać komendant wojewódzki policji z Krakowa, by m.in. spotkać się z kibicami.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon