Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Prof. Chazan: Zabieg przerwania ciąży to wykonanie wyroku śmierci

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-10 mw, Gazeta Wyborcza
Szpital im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie © copyright -c- Fot. Wojciech Surdziel - Agencja Gazeta Szpital im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie

Kiedy 38-latka w 22. tygodniu ciąży dowiedziała się, że jej dziecko jest nieuleczalnie chore, prof. Chazan zaproponował jej hospicjum. Nie wskazał innego lekarza, który zgodziłby się na przerwanie ciąży, choć miał taki obowiązek. W Polsce aborcja jest legalna w trzech przypadkach: jeżeli ciąża zagraża zdrowiu matki, jeżeli jest efektem "czynu zabronionego" (czyli gwałtu) i jeżeli badania wykazują duże "prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Po opublikowaniu artykułu minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedział, że kieruje sprawę do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej. Zapowiedział, że być może sprawą powinna zająć się prokuratura.

- Nie boi się pan konsekwencji? - zapytał prof. Chazana Bogdan Rymanowski w TVN 24.

"Przyjmę decyzję ministra"

- To jest przykre, ale mam nadzieję, że rzecznik przyjrzy się tej sprawie bezstronnie i wyda wyrok, który będzie dla mnie korzystny - odpowiedział ginekolog. Dodał, że jeżeli NFZ skontroluje szpital, nie wykryje tam żadnych nieprawidłowości. - Kontrole u nas bywają dość często, jesteśmy w porządku z dokumentacją. Kobiety wybierają nasz szpital, on dobrze pracuje, ma dobre wyniki.

Prof. Chazan stwierdził, że decyzję ministra Arłukowicza przyjął ze zrozumieniem.

- Jest człowiekiem, który zarządza służbą zdrowia i wobec takiej akcji medialnej, związanej najpierw z deklaracją wiary, a potem już zwróconą przeciwko mnie, powstała sytuacja, która powinna być wyjaśniona - powiedział.

Ginekolog odpierał też zarzuty rodziny, że tygodniami odwlekał decyzję o tym, czy zgodzi się na aborcję. Twierdzi, że z pacjentką spotkał się tylko dwa razy.

"Wyraziłem swoje współczucie"

- Za pierwszym razem była to długa rozmowa, wyraziłem swoje współczucie wobec nieszczęść. Zaproponowałem, że porozumiem się z centrum opieki hospicyjnej i że obejmiemy opieką położniczą panią w czasie ciąży. Pani trwała w swojej decyzji, że chce przerwać ciążę. Napisałem pismo, w którym w sposób grzeczny poinformowałem, że nie mogę wyrazić na to zgody, w związku z konfliktem sumienia. Rozmowy ze mną trwały tylko dwa dni - stwierdził.

Rymanowski przypomniał, że rodzice zarzucili prof. Chazanowi, że nie ma sumienia.

- To jest przykre, ale myślę, że zaproponowanie kobiecie niezabijania dziecka nie jest podyktowane brakiem sumienia. Wobec tego rodzaju sytuacji, kiedy jest ciężka wada rozwojowa, warto wziąć pod uwagę opcję naturalnego biegu rzeczy - mówi. Co to jest "naturalny bieg rzeczy"? Ginekolog podaje przykład. - Przyszła do mnie kiedyś kobieta, którą inni ginekolodzy ze współczucia namawiali do aborcji. A jej zamiarem było, żeby to dziecko się urodziło, żeby z nim się pożegnać, żeby przeżyć żałobę. Specjaliści mówią, że to mechanizm oczyszczający, który pomaga spojrzeć w przód - stwierdził.

"Nie wiem, dlaczego lekarze zostali obarczeni obowiązkiem zabijania dzieci"

Prof. Chazan bronił się także przed zarzutem, że powinien wskazać innego lekarza, który pomógłby w przerwaniu ciąży.

- Tego rodzaju prawo jest prawem nielogicznym i nieludzkim. Jeżeli lekarz uważa, że zabicie dziecka jest czymś złym, nie wykona tego z powodów etycznych i kieruje do kolegi, to także jest objęte klauzulą sumienia. To uczestniczenie w procedurze. Byłoby to też niepraktyczne. Musiałbym wykonać telefony do poszczególnych lekarzy, nie wiem, według jakiego kryterium, może alfabetu, i pytać kolegów, czy może on przerwie ciążę. Nie wiem, dlaczego lekarze zostali obarczeni obowiązkiem zabijania dzieci - mówił prof. Chazan. Aborcję nazywa "wykonywaniem wyroku śmierci".

- Może pan sobie wyobrazić miejsce, w którym kat wykonuje swój wyrok. Taka atmosfera towarzyszy procedurze aborcji - twierdzi. I dodaje: - Etyka stoi przed prawem. Są sytuacje, kiedy dochodzi do konfliktu etyki i prawa, i wtedy etyka ma pierwszeństwo.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon