Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Rosja ignoruje Obamę i ONZ

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-03-02 Wyborcza.pl, Mariusz Zawadzki, Waszyngton
Barack Obama (copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Pablo Martinez Monsivais-) © copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Pablo Martinez Monsivais- Barack Obama (copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Pablo Martinez Monsivais-)

Barack Obama grozi Władimirowi Putinowi, że nie przyjedzie na szczyt G8 w Soczi. ONZ chciało wysłać na Krym mediatora, ale prorosyjskie władze półwyspu go nie chciały.

O rozmowie telefonicznej, którą Obama i Putin przeprowadzili w sobotę po południu, wiadomo z komunikatów obu rządów. Rosjanie podkreślają - ze słabo skrywaną satysfakcją - że to prezydent USA dzwonił (czyli, co pozostaje w domyśle, wystąpił w charakterze petenta). Liderzy USA i Rosji rozmawiali przez 90 minut.

Biały Dom relacjonuje, że Obama zaapelował do Putina, żeby ten wycofał wszystkich żołnierzy na Krymie do rosyjskich baz. Poinformował również, że USA "zawieszają przygotowania do szczytu G8", który w czerwcu planowany jest w Soczi. Czegoś takiego spodziewano się od piątkowego wieczoru, kiedy w krótkim oświadczeniu transmitowanym z Białego Domu Obama ostrzegł Rosję, że "zapłaci cenę za naruszanie terytorialnej integralności Ukrainy".

W sobotniej rozmowie telefonicznej Obama - jak czytamy w komunikacie Białego Domu - zarzucił Putinowi "oczywiste pogwałcenie suwerenności i terytorialnej integralności Ukrainy, co jest złamaniem międzynarodowego prawa, zobowiązań podjętych przez Rosję w Karcie Narodów Zjednoczonych i w umowie z Ukrainą w sprawie bazy rosyjskiej marynarki wojennej na Krymie."


Rosja rezerwuje sobie prawo interwencji


Putin miał odpowiedzieć Obamie - co z kolei relacjonuje strona rosyjska - że "życie i zdrowie Rosjan i ludności rosyjskojęzycznej, która żyje na terytorium Ukrainy jest w niebezpieczeństwie i że Rosja rezerwuje sobie prawo do ich obrony".

Dodatkowo - co również wspomniał Obama przez telefon - Rosja łamie tzw. atomowe memorandum z 1994 roku, które podpisała razem z USA i Wielką Brytanią. Te trzy kraje zobowiązały się "szanować niepodległość i terytorialną integralności Ukrainy i nie grozić jej użyciem siły" - w zamian za co Ukraina zgodziła się oddać poradzieckie bomby atomowe. Niektóre media w USA spekulują, czy przypadkiem memorandum nie zobowiązuje Amerykanów i Brytyjczyków, żeby teraz pospieszyli Ukrainie z pomocą militarną.


Zachód nie będzie umierał za Krym


Ale o pomocy zbrojnej dla Ukrainy nie ma mowy. Wyklucza ją nawet senator John McCain, największy jastrząb na waszyngtońskim Kapitolu. - Oczywiście, że nie poślemy wojsk - mówił w sobotę. Ale też wydał oświadczenie krytykujące Obamę: "Brak reakcji USA i naszych sojuszników jest dla Putina sygnałem, że może sobie pozwolić na bardziej ambitną i agresywną reakcję na Ukrainie. Nawet w tym momencie mamy szeroki wachlarz opcji bez angażowania się militarnego. Wzywam prezydenta Obamę, żeby razem z naszymi europejskimi sojusznikami z NATO wyraźnie powiedzieli Rosji, jaką cenę będzie musiała zapłacić za agresję".

Tymczasem w Nowym Jorku zebrała się na specjalnej sesji w sprawie Ukrainy Rada Bezpieczeństwa ONZ. Wbrew protestom Rosji, część obrad była transmitowana na żywo. Ambasador Ukrainy przy ONZ poinformował, że na Krymie znajduje się już 15 tys. rosyjskich żołnierzy (takie są szacunki Ukraińców) i z każdą godziną ich przybywa.


Rosja nie chce wysłannika ONZ ani "wymuszonych mediacji"


Amerykańska ambasador przy ONZ Samantha Power zaproponowała, żeby w charakterze specjalnego wysłannika wysłać na Krym Roberta Serry'ego, byłego ambasadora Holandii w Kijowie, który obecnie zaangażowany jest palestyńsko-izraelskie rozmowy pokojowe.
Niestety, jak wynika z nieoficjalnych informacji, prorosyjskie władze Krymu nie zgodziły się wpuścić Serry'ego. Rosyjski ambasador przy ONZ Witalij Czurkin również odniósł się do jego misji sceptycznie. - Jesteśmy przeciwko wymuszonym mediacjom - mówił i dodał, że Serry lepiej by zrobił, gdyby został przy mediowaniu na Bliskim Wschodzie.

Bez zgody lokalnych władz Serry nie miał też możliwości szybkiego dotarcia na Krym, bowiem dwa tamtejsze lotniska zostały zajęte przez zamaskowanych osobników z karabinami, którzy albo są prorosyjskimi bojówkarzami albo rosyjskim żołnierzami występującymi jako przebierańcy.

Biuro sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona ogłosiło, że "misja specjalnego wysłannika jest logistycznie skomplikowana" i dlatego na razie została zawieszona.

Rada Bezpieczeństwa ONZ nie podjęła w sobotę żadnej rezolucji, czego zresztą nikt się nie spodziewał, bowiem Rosjanie - jako jeden z pięciu stałych członków - mają w niej prawo weta.


Jak Ameryka może ukarać Rosję?


Zanim Obama zadzwonił do Putina, w Białym Domu zebrali się jego najbliżsi doradcy, żeby zastanowić się nad tym co może zrobić Ameryka. Oprócz bojkotu szczytu G8, do którego zapewne łatwo byłoby Amerykanom skłonić również innych zachodnich przywódców, rozważane były: wykluczenie Rosji z G8, wysłanie amerykańskich okrętów na Morze Czarne i zawieszenie negocjacji nad układem handlowym USA-Rosja.

Jednakże niemal wszyscy eksperci i komentatorzy w USA zgadzają się, że Ameryka nie może bardzo zaszkodzić Rosji. Sama raczej niewiele, bo relacje gospodarcze obydwu krajów są niewielkie. W zeszłym roku Amerykanie kupili rosyjskie towary za 27 mld dolarów, a sprzedali Rosjanom swoje za 11 mld dolarów (dla porównania import z Chin wynosił 440 mld dolarów, a eksport 122 mld dolarów). Żeby zaszkodzić Putinowi, Obama musiałby przekonać do ograniczenia handlu z Rosją Europę.

Najczulszy punkt Rosji jest oczywisty - aż 75 proc. jej wpływów z eksportu pochodzi ze sprzedaży gazu ziemnego i ropy naftowej. Gdyby UE zrezygnowała z rosyjskiego gazu, byłaby to dla Putina katastrofa. Ale dla UE również.

- Europa nie ma alternatywy dla rosyjskich surowców i nie będzie mieć w najbliższych latach - mówi "Gazecie" Fiona Hill, dyrektor centrum ds. USA i Europy w Brookings Institution.

- Jako Zachód jesteśmy bezradni. NATO nie ma zamiaru bronić Ukrainy. Ameryka może wysłać okręty na Morze Czarne, ale co to zmieni? Niestety, Putin czuje się bardzo silny. Po olimpiadzie w Soczi znów zyskał w sondażach, rosyjska opinia publiczna kupiła propagandę, że władzę na Ukrainie przejęli faszyści - wylicza Hill.

Pomimo dość powszechnego defetyzmu, który panuje w Waszyngtonie, jest coraz więcej sygnałów solidarności z Ukrainą. Republikański senator Bob Corker, członek komisji ds. zagranicznych, wezwał Biały Dom do wprowadzenia sankcji przeciwko członkom rosyjskich władz, którzy biorą udział w naruszaniu terytorialnej integralności Ukrainy.

Z kolei demokratyczny deputowany Eliot Engel uważa, że należy udzielić Ukrainie szczodrych pożyczek. Do tej pory sekretarz stanu John Kerry obiecał Ukraińcom miliard dolarów, czyli jedną piętnastą tego, co Putin obiecał obalonemu prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi. - Przed Ukrainą ogromne wyzwania i jej naród musi wiedzieć, że Stany Zjednoczone są po jego stronie - mówił Engel.

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon