Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Sprawą Macierewicza i WSI zajmie się Sąd Najwyższy

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-06-11 Wojciech Czuchnowski, Wyborcza.pl, PAP
Antoni Macierewicz © copyright -c- Fot. Tymon Markowski - Agencja Gazeta Antoni Macierewicz

Warszawski sąd okręgowy miał wczoraj rozpatrzyć zażalenie 23 osób pokrzywdzonych działaniami Macierewicza (dziś wiceprezesa PiS), który w 2007 r. zlikwidował Wojskowe Służby Informacyjne.

W raporcie wymienił nazwiska oficerów tej służby, ale i osób prywatnych, które miały brać udział w "przestępczych działaniach" lub nielegalnie współpracować z WSI. Wiele z nich pozwało za to do sądu skarb państwa - odszkodowania i koszty przeprosin wyniosły już 1 mln 200 tys. zł. Część zawiadomiła prokuraturę o złamaniu przez Macierewicza prawa.

Po sześciu latach śledztwa prokuratura wydała zadziwiające rozstrzygnięcie. Uznała, że Macierewicz przekroczył swoje uprawnienia i dopuścił się w raporcie kłamstw oraz pomówień, ale umorzyła śledztwo, stwierdzając, że nie może odpowiadać jako funkcjonariusz publiczny, bo nie miał z komisją likwidacyjną "stosunku pracy".

Pokrzywdzeni złożyli zażalenie na tę decyzję. W sądzie zjawili się wczoraj m.in ostatni szef WSI gen. Marek Dukaczewski, tajny agent tej służby Aleksander Makowski (którego nazwisko Macierewicz ujawnił w raporcie) oraz pełnomocnicy telewizji Polsat i TVN, których likwidator WSI pomówił, że działali z inspiracji WSI. Dowodzili, że prokurator zbyt wąsko zinterpretował pojęcie funkcjonariusza publicznego, a sam Macierewicz wiele razy sam tak siebie określał.

Płk Krzysztof Surdyk, b. szef wywiadu WSI, powiedział, że działania Macierewicza "uczyniły krzywdę oficerom wywiadu i osobom z nimi współpracującym, narażając ich na niebezpieczeństwo podczas wykonywania zadań". - Zostali zdradzeni przez własne państwo - mówił. - Ujawniając moje dane, Macierewicz złamał umowę, jaką państwo zawiera z każdym agentem, zlecając mu zadania - powiedział Makowski.

Sąd nie rozstrzygnął wczoraj sprawy. Przewodnicząca Anna Wierciszewska-Chojnowska powiedziała, że musi wystąpić do SN, gdyż ma wątpliwość co do wykładni danego przepisu. Podkreśliła, że wynika to z "niedoskonałości prawa".
Sędzia zwróciła uwagę, że ustawa powołująca komisję weryfikacyjną nie określiła ani jej statusu, ani pozycji jej przewodniczącego. Jak powiedziała, był to "specyficzny organ, którego nigdy wcześniej nie było i który nikomu nie podlegał".

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon