Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Wojska NATO na granicy polsko-ukraińskiej?

Logo Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza 2014-03-02 Wyborcza.pl, js, gaw
Rosyjski konwój na Krymie (copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Darko Vojinovic-) © copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Darko Vojinovic- Rosyjski konwój na Krymie (copyright -c- Fot. AP Images -AP Photo-Darko Vojinovic-)

- Obama powinien zareagować stanowczo i zasugerować NATO rozmieszczenie sił na granicy polsko-ukraińskiej - mówi James F. Jeffrey, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta G.W. Busha w czasie wojny w Gruzji w 2008 roku.

James F. Jeffrey, który obecnie pracuje w Washington Institute udzielił wywiadu magazynowi "The New York Times". Mówi w nim m.in., o tym, że rozmieszczenie sił NATO w Polsce miałoby służyć nie faktycznym działaniom wojennym, a jedynie "wyznaczeniu granicy" Sojuszu. - Nie jesteśmy w stanie ocalić Ukrainy w tym momencie. Jedyne co możemy zrobić, to uchronić sojusz - przyznawał.

"The New York Times" ujawnia, że Obama rozważa wyrzucenie Rosji z Grupy G8 jako reakcję na interwencję na Ukrainie. To podobne działanie do tych, które sugerowano prezydentowi Bushowi w czasie wojny rosyjsko-gruzińskiej w Osetii Południowej. Rozważane jest m.in. odwołanie wizyty prezydenta USA w czasie planowanego na lato szczytu grupy G8 w Soczi i skierowanie okrętów wojennych w zagrożony region.

Czy to mogłoby pomóc? Jak zauważają amerykańscy dziennikarze, że takie działania w 2008 w czasie konfliktu w Gruzji, nie zniechęciły Rosji do tego, co robi dziś w sprawie Ukrainy.

Tymczasem, jak poinformował Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andriej Paubij - na Ukrainie rozpoczęła się powszechna mobilizacja wojskowa.

Agencja Reutera, powołując się na Interfax, podaje, że rosyjscy żołnierze przejęli ukraiński radar na Krymie i zmusili chroniące go siły do sprzymierzenia się z "prawowitymi władzami" Krymu. Z kolei stacjonujący na Krymie batalion ukraińskiej piechoty morskiej został otoczony przez uzbrojonych mężczyzn i Kozaków, którzy domagają się od żołnierzy złożenia broni. W przeciwnym razie grożą atakiem - poinformował Interfax-Ukraina. O zajściu zostali powiadomieni dziennikarze znajdujący się na Krymie. Piechota morska apeluje do nich, aby przyjechali do bazy i zdali relacje ze zbrojnego ataku i pogwałcenia prawa.

W niedzielę rano rosyjski ambasador przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow zaprzeczył, jakoby na krymskich lotniskach znajdowały się wojska rosyjskie. - Żadnych wojsk tam nie ma, a na pewno nie rosyjskich. Międzynarodowe lotnisko w Symferopolu działa normalnie. Także wojskowe lotnisko Belbek pod Sewastopolem działa normalnie - powiedział w rozmowie z "Euronews".

Reklama
Reklama

Więcej w Wyborczej

Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon