Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Niemiecki koncern stworzył niezwykły napęd elektryczny. To jedyny taki samochód na świecie

Logo Dziennik.pl Dziennik.pl 2018-05-12 Dziennik.pl

Volkswagen I.D. R Pikes Peak © dziennik.pl Volkswagen I.D. R Pikes Peak Volkswagen I.D. R Pikes Peak to ekstremalnie sportowy model zasilany wyłącznie energią elektryczną. Przyspieszeniem do setki zawstydza bolidy Formuły 1 i Formuły E...

2020 rok – wtedy Volkswagen przełączy się na prąd. I pojawi się na rynku nowa rodzina samochodów elektrycznych o nazwie I.D. – zbudowana na bazie platformy MEB zaprojektowanej wyłącznie dla tego typu aut.

- W jej skład wejdą modele I.D., I.D. CROZZ, I.D. BUZZ i I.D. VIZZION. Do 2025 roku będziemy oferować ponad 20 modeli samochodów elektrycznych o zasięgu od 400 do 600 km – powiedział dziennik.pl Jurgen Stackmann, członek zarządu marki Volkswagen odpowiedzialny za sprzedaż i marketing. - Chcemy w ten sposób sprawić, aby transport elektryczny stracił charakter niszowy i stał się powszechnie dostępny. Oczekujemy, że jego udział w rynku w 2025 roku wyniesie ok. 25 proc. Znacząca część tego rynku będzie należeć do firmy Volkswagen – stwierdził. 

Volkswagen I.D. VIZZION - elektryczny i całkowicie autonomiczny © dziennik.pl Volkswagen I.D. VIZZION - elektryczny i całkowicie autonomiczny

Wiadomo, że w ciągu najbliższych pięciu lat marka Volkswagen wyda ok. 4 mld euro na architekturę pojazdów elektrycznych MEB. Inwestycje te realizowane będą w zakładach na całym świecie. Oprócz tego niemiecka firma planuje wydać ok. 2 mld euro w badania i rozwój. – Od 2025 roku będziemy produkować milion samochodów elektrycznych rocznie – twierdzi Stackmann. 

Jednak zanim to nastąpi, VW zdecydował się wypróbować wytrzymałość opracowanych przez swoich inżynierów rozwiązań na trasie legendarnego niemal 20-kilometrowego wyścigu górskiego Pikes Peak w Colorado Springs w USA. Królikiem doświadczalnym będzie najnowszy wyścigowy model o nazwie Volkswagen I.D. R Pikes Peak.

Volkswagen I.D. R Pikes Peak © dziennik.pl Volkswagen I.D. R Pikes Peak

Konstruktorzy zdecydowali się, jak kiedyś w latach 1985, 1986 i 1987 w przypadku startującego w Pikes Peak Golfa Bi-Motor, na zastosowanie dwóch silników. W I.D. R Pikes Peak pracują dwie elektryczne jednostki napędowe o łącznej mocy systemowej 680 KM, (moment obrotowy 650 Nm). Auto razem z kierowcą waży mniej niż 1100 kg. Możliwości? Producent twierdzi, że teleportacja od zera do 100 km/h trwa 2,25 sekundy, a to już lepiej niż potrafią bolidy Formuły 1 i elektrycznej Formuły E.

Volkswagen I.D. R Pikes Peak © dziennik.pl Volkswagen I.D. R Pikes Peak

Magazynem energii – na wzór seryjnych samochodów z napędem elektrycznym – są akumulatory litowo-jonowe. Jednak inaczej niż w wypadku produkcji masowej, głównym celem konstruktorów nie było uzyskanie jak największego zasięgu, lecz jak najwyższych osiągów podczas wspinaczki na szczyt Pikes Peak. Dlatego położono nacisk na gęstość energetyczną, czyli decydujące kryterium w układzie wysokowoltowym.

W efekcie około 20 proc. potrzebnej energii elektrycznej jest wytwarzane podczas pokonywania 20-kilometrowej trasy. Odzyskuje się ją przez rekuperację – część energii powstającej podczas hamowania jest zamieniana przez silniki (które działają w tym wypadku jak generatory) w energię elektryczną i gromadzona w akumulatorach.

Volkswagen I.D. R Pikes Peak © Volkswagen Volkswagen I.D. R Pikes Peak

Po rekord w chmurach

Jak auto zachowa się w rzeczywistości? O tym przekonamy się 24 czerwca. Volkswagen I.D. R Pikes Peak ruszy z kopyta na trasę z zamiarem pobicia aktualnego rekordu dla aut elektrycznych, który wynosi 8 minut i 57,118 s. A za kierownicą zasiądzie Romain Dumas. 39-letni Francuz oprócz trzech zwycięstw w Pikes Peak ma też na koncie dwie wygrane w 24-godzinnym wyścigu w Le Mans. 

Volkswagen I.D. R Pikes Peak i Romain Dumas. W tle Golf Bi-Motor © dziennik.pl Volkswagen I.D. R Pikes Peak i Romain Dumas. W tle Golf Bi-Motor

Pikes Peak, czyli wyścig w chmurach. Pierwsza edycja odbyła się w 1916 roku, co czyni zeń jedną z najstarszych imprez tego typu w Ameryce. Start przewidziano na wysokości 2862 m, różnica wzniesień 1440 m, po drodze jest 156 zakrętów. Trasa w 100 proc. asfaltowa i tylko jedna próba. Na wyniku mogą zaważyć zmiany ciśnienia atmosferycznego, temperatura, warunki pogodowe oraz szereg innych czynników. Wymaga to idealnego przygotowania samochodu, który do końca musi zachować pełną sprawność i osiągi. Pod koniec czerwca na szczycie Pikes Peak na wysokości 4302 m, gdzie znajduje się meta, nierzadko panuje temperatura poniżej zera.

Tomasz Gudzowaty Następny artykuł

Gudzowaty: Boję się, że moje dzieci popełnią samobójstwo

Reklama
Reklama

Więcej na Dziennik.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon