Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Manewry w Rosji: Pozory czy straszenie USA

Logo Rzeczpospolita Rzeczpospolita 2018-09-12 Andrzej Łomanowski
Wrogowie czy sojusznicy: chiński pojazd opancerzony na rosyjskim poligonie © AFP Wrogowie czy sojusznicy: chiński pojazd opancerzony na rosyjskim poligonie  Jedna trzecia armii rozpoczęła manewry, które mają udowodnić, że jest ona groźnym przeciwnikiem.

Spośród miliona żołnierzy ponad 300 tysięcy wspartych 35 tysiącami czołgów, 1000 samolotów i 80 okrętami będzie ćwiczyć przez tydzień na terytorium od Uralu po Cieśninę Beringa. Przez tę ostatnią przebiega granica rosyjsko-amerykańska.

– Będzie to przygotowanie rosyjskiej armii do odparcia silnej agresji. W związku z tym ćwiczona będzie mobilizacja. Chcemy pokazać moc naszej zmodernizowanej armii i floty – tłumaczył „Rzeczpospolitej" redaktor naczelny „Nacjonalnej obrony" Igor Korotczenko, dlaczego w manewrach bierze udział tak wielu żołnierzy.

Ministerstwo Obrony wysłało na Syberię i wody wokół niej m.in. wszystkie rosyjskie wojska desantowe oraz znaczną część bombowców strategicznych i siły dwóch flot wojennych: Północnej (z bazą w Murmańsku) i Pacyfiku (z bazą we Władywostoku). – Manewry Wostok-2018 demonstrują rosyjskie przywiązanie do ćwiczeń o wielkiej skali. Zgadza się to z tym, co obserwujemy od pewnego czasu: bardziej asertywną Rosję, znacząco zwiększającą swój budżet wojskowy i obecność militarną – powiedział rzecznik NATO Dylan White.

Rosyjscy eksperci podkreślają, że manewry zostały zorganizowane z dala od Europy, na Syberii, by „nie wysyłać niewłaściwego sygnału NATO". – Nie ma obecnie konieczności organizowania manewrów o takiej skali na zachodzie – powiedział jeden z nich „Rzeczpospolitej".

W ogromnych manewrach biorą udział dwa największe z pięciu rosyjskich okręgów wojskowych: Centralny i Wschodni. – Na wypadek konfliktu Wschodni Okręg Wojskowy jest przygotowywany do wojny z Chinami – powiedział „Rzeczpospolitej" moskiewski ekspert wojskowy Aleksander Chramczichin.

Tymczasem na ćwiczenia do Rosji przyjechało ponad 3000 chińskich żołnierzy ze swoimi czołgami i wozami pancernymi. Rozlokowani zostali na poligonie Cugol w pobliżu granicy obu krajów. „Tymi ćwiczeniami Rosja wysyła wiadomość, że uważa USA za potencjalnego przeciwnika, a Chiny za potencjalnego sojusznika" – sądzi szef Moscow Carnegie Dmitrij Trienin. – Ani Chiny, ani Rosja w żadnym swym dokumencie (w rodzaju doktryny obronnej) nie nazwały USA najważniejszym przeciwnikiem. Tymczasem Waszyngton tak określił i Rosję, i Chiny w swojej najnowszej doktrynie użycia broni atomowej oraz w budżecie wojskowym – tłumaczy Korotczenko.

Chiny są do tej pory jedynym państwem (z wyjątkiem Białorusi), które zostało zaproszone do udziału w wewnętrznych rosyjskich manewrach. Z innymi żołnierzami Rosjanie spotykają się tylko w czasie międzynarodowych manewrów Szanghajskiej Organizacji Współpracy (również z Chińczykami) czy ćwiczeń antyterrorystycznych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Jednak część moskiewskich ekspertów wojskowych niechętnie odnosi się do współpracy wojskowej z Chinami, m.in. Chramczichin, który w jednym ze swych niedawnych artykułów nazwał Pekin „problemem na południowym wschodzie Rosji". Czy zatem rosyjska armia nie wykorzysta obecności chińskich żołnierzy na poligonie Cugol po prostu do tego, by przećwiczyć, jak najlepiej z nimi walczyć? – Wydaje się, że dokładnie tak – odpowiedział „Rzeczpospolitej" Chramczichin. W czasie manewrów wszyscy chińscy żołnierze zostaną przydzieleni do Wschodniego Okręgu Wojskowego, który ma się bronić przed atakiem Okręgu Centralnego.

Ale oficjalnie stosunki obu krajów rozwijają się świetnie, a w 2017 roku chińskie inwestycje w Rosji wzrosły o 72 proc. Prezydenci obu krajów spotkali się zaś na początku ćwiczeń we Władywostoku, gdzie podpiszą pakiet kolejnych dokumentów o współpracy wojskowej. „Wzajemne zaufanie osiągnęło niespotykany poziom, a współpraca wojskowa jest coraz ściślejsza" – napisało chińskie anglojęzyczne wydanie „Global Times". – Nie wykluczałbym, że możemy zobaczyć Xi Jinpinga podczas jakiegoś epizodu ćwiczeń – uważa Korotczenko.

– Wostok-2018 to nie są wspólne manewry rosyjsko-chińskie. Chińczycy wezmą udział tylko w ich jednym niedużym epizodzie – zastrzega jednak Korotczenko. – Manewry mają polityczne znaczenie jako sygnał dla USA o naszych strategicznych więziach – dodał.

Zachodni eksperci są bardziej sceptyczni zarówno co do politycznego, jak i militarnego znaczenia Wostoku. – Wojskowi Rosji i Chin liczą jednak na własne siły w obronie swych krajów, a jedyne regiony, gdzie ewentualnie mogliby wystąpić razem, to Półwysep Koreański i Azja Środkowa – sądzi jeden z nich.

– Rosja ma znaczne doświadczenie w zagranicznych operacjach wojskowych, gdy tymczasem Chiny są na tym polu żółtodziobem. Do tej pory kultura chińska uniemożliwiała Pekinowi demonstrowanie otwartej agresji w sensie wojskowym – powiedział CNBC Lincoln Bloomfield.

Wszyscy jednak podkreślają, że po modernizacji ostatnich lat rosyjska armia stała się znacznie groźniejsza i ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o nową broń i sprzęt. Nad Syberią np. będą królowały nowe myśliwce Su-35 i myśliwce bombardujące Su-34. – Rosji zależy na utrzymaniu na świecie swego wizerunku potęgi wojskowej i nie zważa na koszty – uważa brytyjski ekspert Matthew Wyman.

– Ze względu na obecny stan swej gospodarki Kreml nie jest w stanie wysyłać gdziekolwiek swych czołgów. A obecne manewry to po prostu bardzo kosztowne pozerstwo – dodał.

Reklama
Reklama

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW Z RZECZPOSPOLITEJ

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon