Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Targowica wybiera Polexit

Logo Newsweek Polska Newsweek Polska 2018-09-12 Cezary Michalski
© source: PAP

Andrzej Duda powiedział w Leżajsku, że Europa (ze szczególnym uwzględnieniem UE) to „wyimaginowana wspólnota, z której dla nas niewiele wynika”. On sam od Europy chce tylko jednego: „niech nas zostawią w spokoju”. Prezydent dodał jeszcze, że „Europa zostawiła nas w 1945 roku na pastwę Rosjan”. Duda, Morawiecki i Kaczyński wybrali najprostsze kłamstwa, bo wierzą, że tylko one działają.

Trzy kłamstwa Andrzeja Dudy na temat Europy

Polexitowe przemówienie Dudy w Leżajsku po raz kolejny pokazuje, że zarówno on, jak też premier Morawiecki czy prezes Kaczyński od dawna porzucili w swojej propagandzie półprawdy, dialektyczne wygibasy, w ogóle jakieś trudniejsze figury retoryczne. Wybrali najprostsze kłamstwa, bo wierzą, że w dzisiejszych czasach tylko one działają.

W wystąpieniu prezydenta pierwszym kłamstwem było to, że Europa jest „wspólnotą wyobrażoną” (czyli fikcyjną). Dla większości swoich mieszkańców, w tym dla większości Polaków, Europa jest dzisiaj bardzo konkretną instytucją, która nazywa się Unia Europejska. Prawo do obecności w tej konkretnej wspólnocie zostało przez Polaków wywalczone w latach 1939-1989. A od 2004 roku Polacy tę instytucję budują współtworząc unijne traktaty, współtworząc najważniejsze europejskie polityki (m.in. politykę solidarności energetycznej, dzięki której nawet rosyjski gaz możemy dziś reeksportować na Ukrainę, kiedy Putin próbuje brać Kijów głodem i chłodem).

Współtworzenie Unii Europejskiej przez Polskę skończyło się (a może tylko zostało na jakiś czas zawieszone) w 2015 roku. Ale nie dlatego, że nas Unia wypchnęła, ale w konsekwencji antyunijnego wyboru dokonanego przez Kaczyńskiego, Morawieckiego i Dudę.


Prezydent kłamie po raz drugi mówiąc, że z Europy „niewiele dla nas wynika”. Z Europy wynika wszystko, co było i jest dla Polaków ważne. Kiedyś Europa dała nam chrześcijaństwo, później Oświecenie, a teraz – jako Unia Europejska – dała nam procedury, instytucje, pieniądze, czyli cały ogromny zastrzyk cywilizacyjny i finansowy, jakiego wychodząc z ruin „realnego socjalizmu” bardzo potrzebowaliśmy, żeby realnie zmartwychwstać.

Ale także my Unii Europejskiej coś ważnego daliśmy. Przynajmniej zanim przyszedł PiS wraz z całym swoim zepsuciem i dekadencją. Daliśmy Unii ogromną energię świeżo wyzwolonego narodu budującego dobrobyt i wolność. Daliśmy też Unii zrozumienie, że ma nie tylko zachodnią granicę (atlantycką) z USA, czy południową granicę (śródziemnomorską) z Afryką. Ale też bardzo ważną granicę wschodnią – z Ukrainą, Białorusią, Rosją. To zrozumienie Unia zdołała przekuć na program Partnerstwa Wschodniego, którego współautorem był Radosław Sikorski, tu akurat podążający śladem Giedroycia, Skubiszewskiego, Geremka.

Trzecie kłamstwo prezydenta było historyczne. Powiedział, że „Europa zostawiła nas w 1945 roku na pastwę Rosjan”, tymczasem głównym i jedynym istotnym reprezentantem Zachodu handlującym ze Stalinem najpierw w Jałcie, potem w Poczdamie była Ameryka. Europa – podobnie jak Polska – została przez wojnę zniszczona, podzielona, sprowadzona do roli politycznego i ekonomicznego pariasa. Nawet jej zachodnia część broniła się po wojnie przed komunizmem próbującym ją destabilizować i niszczyć od środka. I wygrała ten bój z ogromną trudnością.

Selfik z Trumpem w zamian za atak na Unię

Duda kłamie na temat Europy, bo jedzie do Trumpa, żeby sobie z nim zrobić selfika. Na potrzeby własne i na potrzebny kampanii wyborczych PiS. Innych rzeczy niż selfik z Trumpem dziś załatwić nie sposób (chyba że tak, jak Duda załatwił fregaty w Australii, gdzie to raczej jego Morawiecki załatwił za pomocą tych fregat). A po jesiennych wyborach do amerykańskiego Kongresu Trump będzie zbyt zajęty bronieniem się przed impeachmentem, żeby nawet selfiki z Dudą czy z podobnej rangi sojusznikami z gwatemalskiej czy salwadorskiej prawicy miał czas sobie robić.

Więc faktycznie, żeby w ostatniej chwili dostać od Trumpa wspólnego selfika, Duda jedzie do niego z przesłaniem, że rząd PiS-u i prezydent PiS-u są tak samo żarliwymi i autentycznymi wrogami Europy jak obecny amerykański prezydent. Ale to niestety oznacza, że są także takimi samymi żarliwymi wrogami jedności atlantyckiej, którą Trump niszczy codziennie, bo po to został przez Putina wsparty w wyborach na prezydenta USA. Jedność atlantycka Zachodu – od której zależy samo przetrwanie Polski jako suwerennego kraju – wymaga bowiem jak najściślejszego sojuszu jak najsilniejszej Unii Europejskiej z jak najbardziej przewidywalną Ameryką.

Targowica zawsze wybiera Polexit

W ostatnich dniach toczą się jednocześnie dwie dyskusje o przyszłości Europy. Jedna toczy się w Brukseli i Strasburgu (ważne wystąpienie Junckera o stanie Unii zawierające m.in. propozycje wzmocnienia Fronteksu, uszczelnienia granicy zewnętrznej UE, rozwiązania kryzysu imigracyjnego, a także wezwanie do wzmocnienia własnej politycznej, gospodarczej i militarnej siły Europy wobec kłopotów z Brexitem i Trumpem). Druga toczy się w obozie władzy. Pierwsza jest faktycznie poważną dyskusją o przyszłości Unii, druga – mimo że słowo Europa pada w niej codziennie – jest tylko sporem o to, czy  po odejściu Kaczyńskiego Brudziński i Morawiecki zagryzą Dudę, czy też Duda przeżyje.

Duda (ale wcześniej także Jarosław Gowin z jego dziwacznym polexitowym wystąpieniem) uważa, że wyścig do ucha Prezesa wygrywa się dzisiaj atakując Unię Europejską jako instytucję, w której Kaczyński widzi przeszkodę na drodze do dalszego łamania Konstytucji i gromadzenia całej władzy w swoich rękach. Zarówno Duda jak i Gowin zostali wcześniej totalnie zmarginalizowany przez tandem Brudziński-Morawiecki. Brudziński dostał od Kaczyńskiego realną władzę, kontroluje aparat partii rządzącej i jako minister spraw wewnętrznych i administracji faktycznie kontroluje rząd. Morawiecki dostał od Kaczyńskiego prawo do codziennego głoszenia swojej gierkowskiej propagandy (bez żadnych gierkowskich inwestycji, bo nie ma nawet mieszkań z programu Mieszkanie Plus, nie wspominając o promach, stoczniach czy mitycznej elektromobilności). Oprócz propagandy Morawiecki dostał także dostęp do fruktów w spółkach skarbu państwa. Natomiast Dudzie i Gowinowi pozostało już tylko pajacowanie.

To jednak, że zaczęli pajacować antyeuropejsko, antyunijnie i polexitowo jest niepokojące. Problem, kto w PiS-ie przejmie władzę po Kaczyńskim przeminie wraz z władzą PiS-u. Po rządach PiS-u pozostanie jednak w Polsce bardzo silna prawica, którą Kaczyński wykarmił publicznymi pieniędzmi, wyposażył w media i która go teraz opluwa jako „zbyt miękkiego starca, którego czas się kończy”. Polska prawica z czasów Sikorskiego, Buzka, nawet Olszewskiego – była prozachodnia. Prawica z czasów Kaczyńskiego, Morawieckiego, Dudy i Gowina jest faktycznie i efektywnie proputinowska. W głowach tej nowej prawicy liberalny Zachód, Unia Europejska, nawet USA (za wyjątkiem Trumpa i Tea Party, czyli najbardziej antyzachodnich sił w Ameryce, które Putin słusznie wykorzystał jako swoją piątą kolumnę) nie występują już jako oczywisty sprzymierzeniec Polski przeciwko azjatyckim zamordyzmom. Przeciwnie, Zachód występuje w głowach nowej prawicy jako główny wróg Polski, wróg naszej tożsamości, tradycji, duchowości.

Zatem sojusz z Rosją staje się oczywistością. Jeden z czołowych ludzi prawicy w świecie akademickim, Piotr Nowak, który wraz z synem Jarosława Marka Rymkiewicza stworzył kiedyś dzieło „Wawelska skała” fundujące religię smoleńską, jeździ teraz regularnie do Moskwy, gdzie nawiązuje kontakty z najbardziej antyzachodnimi postaciami w rosyjskim świecie intelektualnym i Cerkwi. A w Warszawie prowadzi seminarium „Ojczyzną Boga jest Rosja”.

Kaczyński odejdzie, ale ukształtowana w ten sposób prawica w Polsce pozostanie. Jako wygodne dla Putina ultrakonserwatywne narzędzie nowej Targowicy. Właśnie dlatego polexitowe wystąpienia Gowina i Dudy są groźne. Oni uważają, że wrogość wobec Europy da im władzę na dzisiejszej polskiej prawicy. A dzisiejszą polską prawicę bardzo dobrze znają.

Tomasz Gudzowaty Następny artykuł

Gudzowaty: Boję się, że moje dzieci popełnią samobójstwo

Reklama
Reklama

Więcej na Newsweek.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon