Użycie tej witryny jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzystanie plików cookie na potrzeby analiz, dostarczania spersonalizowanej zawartości oraz reklam.
Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

„Mama, jeszcze to!”. Zakupoholizm matek czy dzieci?

Logo Newsweek Polska Newsweek Polska 2017-04-29 Anna Szulc
© photo: Przemek Kotyński

Najwięcej matek z depresją zakupową szuka wsparcia u terapeutów po Nowym Roku. Sobie w życiu by tej sukienki nie kupiły, bo przecież ich nie stać. Ale dziecku? Dziecku nie odmówisz.

U Sylwii z Warszawy jest tak: jak tylko wejdą do sklepu, na buzi jej 7-letniej Alicji pojawiają się krwiste rumieńce. I zmienia jej się głos. – Normalnie mówi cichutko. Ale w sklepie jest jak tysiąc dzwoneczków, woła co chwilę: „Mama, jeszcze to!” – opowiada Sylwia.

Ostatnio wyszły z dyskontu z siatką pełną słodyczy i butami z futerkiem. – Prawdziwa skóra, częściowy lakierek, obcas, aplikacja. Naprawdę tanio – wylicza Sylwia. Faktycznie, 85 złotych to nie majątek. Tylko że to dwudziesta para butów Alicji. Kiedyś matka próbowała odmawiać. Dziewczynka wyła i kopała sklepowe regały. – Chcę – płakała. – Chcę, chcę, chcę.

– Człowiek się wstydzi, wycofuje, rozkłada ręce – Sylwia tłumaczy, dlaczego córce w takiej sytuacji ustępuje.

Lila, 10-letnia córka Marty z Krakowa, uwielbia się stroić. Sama o sobie mówi, że jest jak córka słynnego piłkarza Harper Seven Beckham, 5-letnia ikona stylu. – Ta – pokazała ostatnio palcem na sukienkę w sklepie. – Ta! Wygląda ślicznie!

Marta wyciągnęła kartę i zapłaciła. – 800 złotych, już po przecenie – wzdycha.

– Najwięcej rodziców z depresją zakupową przychodzi do mnie po Nowym Roku. Bo te osiemset na przecenie za sukienkę kończy się czasem u matki próbą podcięcia sobie żył – wzdycha Katarzyna Kucewicz, psycholog i terapeutka z Warszawy.

Dziś dzieci rządzą rodzicami. Pierwszy raz w historii świata mamy autentyczną pajdokrację. Dziś dzieci rządzą rodzicami. Pierwszy raz w historii świata mamy autentyczną pajdokrację.

Najczęściej, tak wynika z badań, w nałóg wpadają kobiety. – To te matki snujące się w galeriach od alejki do alejki. Raz kupią misia, raz książkę, sukienkę dla córki. Po drodze sięgną po paluszki, zjedzą ciastko. Sobie w życiu by tej sukienki nie kupiły, bo przecież ich nie stać. Ale dziecku? Dziecku nie odmówisz – tłumaczy Kucewicz.

Rynek towarów dla dzieci oceniany jest w Polsce na ponad 10 miliardów złotych rocznie. I rośnie jak na drożdżach. Na przykład wartość rynku zabawek wzrosła w 2015 roku (nowszych danych jeszcze nie ma) o ponad 11 proc. Mało który kraj mógł nam pod tym względem dorównać. W grudniu 2016 roku przeciętne polskie dziecko dostało trzy do czterech prezentów.

Z opublikowanego jesienią raportu „Kids’ Power” agencji badawczej IQS wynika, że polskie dzieci decydują o zabawkach, butach i marce sprzętu sportowego. – Ale też o zakupie mebli, a nawet kolorze samochodu. Dziś dzieci rządzą rodzicami. Pierwszy raz w historii świata mamy autentyczną pajdokrację [władzę dzieci – przyp. red.] – mówi prof. Tomasz Szlendak, znany socjolog rodziny.



Reklama
Reklama

Więcej na Newsweek.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon