Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Polacy zlali kubańskie dzieci. Biało-Czerwoni zaczynają mistrzostwa świata od wygranej

Logo Przegląd Sportowy Przegląd Sportowy 2018-09-12 Ryszard Opiatowski

Reprezentacja Polski siatkarzy © Newspix Reprezentacja Polski siatkarzy Polscy siatkarze pokonali Kubę 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14) w pierwszym meczu mistrzostw świata w Warnie. Zaskoczenia na boisku nie było, poza trzecim setem. Za to jak zwykle zaskoczył trener Vital Heynen, który z libero Damiana Wojtaszka zrobił… przyjmującego.

Korespondencja z Warny

„Polacy to super gwiazdy, a Kuba to drużyna przedszkolaków” – tak oba zespoły opisywali Bułgarzy. Nie pomylili się. W środę wieczorem w Pałacu Kultury i Sportu w Warnie sport był w wykonaniu biało-czerwonych, Kubańczycy natomiast z kulturą przyjmowali lanie. 

Zaskoczenia nie było na boisku, jeśli chodzi o różnicę klas, bo średnia wieku Kubańczyków z pierwszej szóstki to... niewiele ponad 20 lat. Na boisko wyszło czterech 21-latków, jeden 20-latek i jeden 17-latek. Wyjściowa szóstka reprezentacji Kuby poza libero Yonderem Garcią i przyjmującym Marlonem Yantem (17-latek), to wicemistrzowie świata juniorów, którzy rok temu przegrali z Polakami w finale mistrzostw świata 0:3. W naszej drużynie z tamtej złotej ekipy w środę na boisku pojawił się Jakub Kochanowski, a Bartosz Kwolek, który jest przyjmującym, tym razem założył koszulkę libero (na boisko nie wszedł). 

To była ta zaskakująca decyzja Heynena, o której mówiło się już kilka godzin przed meczem. Belg wprawdzie przyzwyczaił nas do niespodzianek, ale tym razem przeszedł samego siebie. 

– To decyzja taktyczna – tłumaczył selekcjoner Polaków, który chciał wzmocnić przyjęcie.

Jako że nie można grać z dwoma libero, Wojtaszek wchodził momentami na boisko jako przyjmujący (po raz pierwszy przy stanie 20:12 w pierwszym secie), by wspólnie z Pawłem Zatorskim ułatwić odbiór zagrywki.

Zanim zaczął się mecz, kibice już wesoło śpiewali na trybunach „Polska, biało-czerwoni”, a Heynen z uznaniem kiwał głową patrząc na tłumy w naszych narodowych barwach. Nie było widać po nim zdenerwowania. Przybijał piątki z dziećmi do podawania piłek i przechadzał się wzdłuż boiska.

– Ważne by zacząć z pazurem ten turniej i szybko wygrać – mówił przed meczem Dawid Konarski. A Michał Kubiak dodał: – Każdy inny wynik niż 3:0 dla nas będzie porażką.

Kubańczycy walili na zagrywce jak z armaty, ale poza tym elementem nie byli w stanie zrobić krzywdy Polakom. Zamiast kubańskiej fiesty była biało-czerwona zabawa – na boisku i na trybunach. Z 4000 widzów, którzy zasiedli w hali, jakieś 3900 stanowili Polacy. 

Od początku meczu kubańskie dzieci dostawały srogie lanie. Pierwszego seta nasi siatkarze wygrali w 23 minuty – w ataku mieli 70 procent skuteczności (!). Następny był równie szybki, a po jego zakończeniu z głośników popłynęły dźwięki słynnego przeboju AC/DC „TNT”. Rzeczywiście, nasi rozbijali kubański zespół z siłą i skutecznością trotylu.

Trzeci set zaczął się zaskakująco - od prowadzenia Kubańczyków 3:0, którzy mogli zdobyć kolejny punkt, ale ich atak odbił się… od nogi Michała Kubiak. Kapitan reprezentacji dał hasło do ataku, za chwilę wszedł na zagrywkę i nasi siatkarze zdobyli sześć kolejnych punktów. Potem jednak pozwolili rywalom odrobić straty, a nawet wyjść na prowadzenie. Nie mogli poradzić sobie z potężną zagrywką. 

Cztery asy Kuby zrobiły swoje i przegrany set stał się faktem.

W kolejnym nadal problemem było przyjęcie piłki. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:4 dla Kubańczyków. Ale od czego jest Kubiak! Wszedł na zagrywkę przy stanie 10:10 i za chwilę było… 16:10 dla naszych orłów. Tym razem kubańskie dzieci już nie pisnęły.

W drugim meczu mistrzostw świata Polacy grają w czwartek z Portoryko (godz. 16), które w środę błyskawicznie uległo Iranowi 0:3.

POLSKA – KUBA 3:1 (25:18, 25,19, 21:25, 25:14)

Reklama
Reklama

WIĘCEJ NA PRZEGLADSPORTOWY.PL

Przegląd Sportowy
Przegląd Sportowy
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon