Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Śmiertelnie chory polityk SLD się nawrócił

Logo Fakt Fakt 2016-09-09

© Fot. Sławomir Kamiński/AG

Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, który walczy ze złośliwym nowotworem mózgu, udzielił poruszającego wywiadu magazynowi "Plus Minus" "Rzeczpospolitej". Mówi w nim o tym, jak bardzo zmienił się pod wpływem choroby. - Stałem się człowiekiem religijnym, zmieniłem swoje myślenie, zupełnie inaczej podchodzę do życia, do świata - wyznaje polityk w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Choć diagnoza brzmi jak wyrok, Kalita zapewnia, że nie żegna się z życiem, nie chce też stać się "onkocelebrytą". - Nie chciałbym, żeby odebrano mnie jako młodszą wersję gen. Jaruzelskiego czy Józefa Oleksego - komunisty, który nawraca się przed śmiercią. To zupełnie nie tak - podkreśla. Przyznaje jednak, że choroba przewartościowała w jego życiu niemal wszystko.

Pod koniec maja Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, dostał ataku padaczki i trafił do szpitala. Usłyszał, że ma wielopostaciowego glejaka. Dwa tygodnie później przeszedł skomplikowaną operację wycięcia guza. Tuż przedtem zdarzyło się coś, co zmieniło go na zawsze. - Zjeżdżałem na pierwszą operację w swoim życiu. To było absolutnie przerażające, pierwszy raz w życiu byłem w szpitalu, a strasznie się ich bałem. No i operacja, potworny lęk. Jedyne, co mogłem zrobić, to się modlić bardzo gorliwie: 'Ojcze nasz…'. I nagle poczułem rękę. To był dotyk ciepłej dłoni na piersi i głos: 'Nie martw się'. To było coś niesamowitego, to mnie napełniło jakąś siłą i tak wjechałem na operację - opowiada o tym, czego doświadczył, polityk.

Kalita podkreśla, że ma potrzebę mówienia o swojej przemianie. - Opowiadam o tym doświadczeniu, bo mam taki obowiązek: - Muszę o tym opowiedzieć, bo jeżeli mi pomógł Bóg, to dlaczego mam nie mówić o tym innym?! Czy wcześniej był osobą religijną? - W zasadzie nigdy nie miałem doświadczeń duchowych, żyłem bez tego, choć w domu było Pismo Święte, czytano je. Mój brat jest adwentystą, ojciec sympatyzował z nimi, na jego pogrzebie był pastor - mówi. Dodaje, że sam jest ochrzczony, był u komunii i bierzmowania, ale nie miał bliskich związków z Kościołem.

Na pytanie, czy jest katolikiem, odpowiada: - Chrześcijaninem w stu procentach i jestem z tego dumny. Z Kościołem mam pewne niepoukładane sprawy, nie mogę więc powiedzieć, że jestem w pełni katolikiem. Natomiast jestem owcą z owczarni, którą opisuje św. Jan Ewangelista: "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz". Modlę się własnymi słowami, bo nie jestem zbyt biegły w formułkach, nie mam książeczki do nabożeństwa. Proszę o miłosierdzie i o wybaczenie, modlę się o dar, o cud.

Kalita modli się też o zdrowie, bo wierzy, że jeśli ktoś może go uzdrowić, to tylko Bóg. Mówi, że inaczej patrzy dziś na śmierć. Jest dla niego przejściem do życia wiecznego, w które wierzy. - Przecież cały sens wiary polega na tym, że jest nadzieja na życie wieczne. Jest we mnie wiara, że Jezus umarł na krzyżu, byśmy mieli życie wieczne - dodaje Kalita. Do swojej choroby polityk podchodzi z pokorą. Mówi, że wkracza w kolejne życiowe debiuty w roli pacjenta. Cieszy się małymi sprawami, marzy o rzeczach prostych, jak spacer z psem "w kierunku słońca, w kierunku światła, jakiejś nadziei". - Pan Bóg ma plan zbawienia i jest w nim miejsce dla każdego z nas. To jak z przyjacielem, trzeba mu teraz zaufać, on nas poprowadzi, bo wie, jak ci pomóc, zna drogę - wyznaje. Kalita mówi, że spotyka go wiele dobra. Przewartościowanie własnego życia także uważa za dobro.

Przyznaje, że dotarło do niego wiele nowych rzeczy, na przykład to, jak bardzo potrzebuje drugiej osoby. Choć przez lata żył w związku, teraz zrozumiał siłę sakramentalnego "tak". - Teraz dowiedziałem się, czym może być małżeństwo, że to zupełnie inny wymiar, bo czym innym jest partnerstwo, a czym innym małżeństwo! Dowiedziałem się, jak wspaniałe może być stworzenie rodziny - mówi były rzecznik SLD, dodając że stąd decyzja o ślubie. Cieszą go też przyjaciele i znajomi, niosący wsparcie. - To piękne doświadczenie wiedzieć, że nie jesteś sam, że ludzie na całym świecie: i protestanci, i katolicy, się za ciebie modlą. To daje mnóstwo siły, jest w stanie wesprzeć cię każdego dnia, w każdej sytuacji.

Potęga modlitwy ma dla mnie ogromne znaczenie - przyznaje. Polityk SLD wyznaje też, że zdał sobie sprawę z pozytywnej roli, jaką odgrywa Radio Maryja. - Rano w szpitalu słuchałem Radia Maryja. Mama kupiła mi radio, żebym mógł słuchać papieża Franciszka, kiedy był na Światowych Dniach Młodzieży, więc byłem na bieżąco. Zrozumiałem fenomen tego radia i naprawdę je doceniłem. Zwłaszcza o tej porze dzięki Radiu Maryja ludzie mogą kogoś posłuchać, mogą się wspólnie pomodlić, nie są sami, opuszczeni. To wielka rola ewangelizacyjna - mówi Kalita. (

Reklama
Reklama

WIĘCEJ NA FAKT.PL

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon