Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Kradną samochody w sześć sekund. "Problem jest coraz większy i będzie narastał"

Logo TVN24 TVN24 2017-09-16 JZ/adso
Taką kradzież trudno udowodnić © Czarno na białym Taką kradzież trudno udowodnić

- Problem kradzieży samochodów na tak zwaną "walizkę" jest w tej chwili ogromny z uwagi na to, że jest to bardzo proste - mówił oficer operacyjny z Komendy Stołecznej Policji

- To jest rewolucja. Tak naprawdę ostatnie dwa lata to był okres rozwoju tej metody - tłumaczy Marcin Taraszewski, były szef Wydziału Samochodowego Komedy Stołecznej Policji.

- Problem jest coraz większy i będzie narastał - podkreśla oficer operacyjny z Komendy Stołecznej Policji.

Sterowana bezdotykowo

Do niedawna, szczytem złodziejskiej techniki były urządzenia podpinane do gniazdka diagnostycznego. "Walizka" była dotychczas urządzeniem wykorzystywanym tylko przez służby specjalne. Dziś, dzięki niej złodzieje są w stanie dokonać kradzieży bez żadnego klucza.

"Walizka" sterowana jest bezdotykowo, otwiera auto i je uruchamia. Czynność ta zajmuje złodziejowi zaledwie kilka sekund.

- Jesteśmy w stanie uruchomić takie auto w przeciągu kilku sekund. Cała kradzież samochodu trwa dokładnie tyle - mówi Tomasz Dopadko, jeden z najlepszych europejskich biegłych sądowych i ekspert od zabezpieczeń samochodów. Z jego wiedzy korzysta między innymi policja z Niemiec i Austrii. W rozmowie z TVN24 zaznacza, że w takich sprawach bardzo często ubezpieczyciel lub organ prowadzący posądza o współudział samego właściciela pojazdu.

- Bo jak to możliwe - kontynuuje Dopadko - że ktoś wsiadł i odjechał? Musiał mieć klucz - dodaje ekspert, tłumacząc, jak niezwykłą metodę stosują teraz złodzieje.

"Mija 6 sekund"

- Nawet gdyby biegły chciał zbadać pojazd po odzyskaniu go, to z komputera odczyta tylko tyle, że samochód uruchamiany był oryginalnym kluczykiem - podkreślał z kolei Taraszewski.

Jak wygląda cały proces kradzieży auta za pomocą "walizki"?

- W praktyce, musi być co najmniej dwóch zawodników, dysponujących skanerem i transmiterem - mówił były szef Wydziału Samochodowego KSP.

- Jeden ze złodziei, z dużym wzmacniaczem antenowym podchodzi do okien lub drzwi domu. Za pomocą wzmacniacza wyszukuje sygnał kluczyka, który najczęściej kładziemy blisko drzwi wejściowych - tłumaczy Tomasz Dopadko. Dodaje, że drugi złodziej w tym czasie pociąga za klamkę po to, by "samochód zaczął upominać się o sygnał z kluczykiem właściciela".

- Powinien go znaleźć (sygnał kluczyka - red.) dopiero wtedy, gdy ten jest blisko auta. Ale tak zwana "walizka" świetnie obchodzi to zabezpieczenie - wyjaśnia Dopadko. Za pomocą drugiego wzmacniacza, sygnał z kluczyka zostaje przekierowany do samochodu. Pojazd odbiera sygnał tak, jak z oryginalnego kluczyka.

Mężczyzna z "walizką" nie wsiada do skradzionego pojazdu - po to, by grupa przestępcza nie ryzykowała utratą sprzętu wartego nawet 50 tysięcy euro.

- Zapłon jest włączony, chodzą wycieraczki, silnik jest odpalony. Cała kradzież nie wygląda jak kradzież - podsumuje Tomasz Dopadko, analizujący z reporterem TVN24 jedno z nagrań.

"Stary złodziej się nie boi"

- Takich kradzieży kiedyś było w Polsce bardzo mało - przypomina Marcin Taraszewski. Dodaje, że "w tej chwili złodzieje mają narzędzia, żeby kraść drogie auta w sposób bardzo skuteczny i bezpieczny dla nich samych".

Ten sposób jednak często notuje się także poza granicami kraju.

- Jednorazowy wyjazd ( na kradzież za granicę - red.) to może być nawet od czterech do pięciu samochodów - stwierdził jeden z oficerów operacyjnych w rozmowie z reporterem "Czarno na białym" Leszkiem Dawidowiczem.

Dzięki innowacyjnym urządzeniom, za "złodziejkę" samochodów biorą się ludzie, którzy nigdy wcześniej tego nie robili. Zorganizowane grupy przestępcze pozyskują ich praktycznie z ulicy.

Reporterzy "Czarno na białym" dotarli do nagrań, dokumentujących kradzież wyjątkowo nieporadnych złodziei, wykonujących ją prawdopodobnie pierwszy raz. Nagranie komentował były złodziej samochodowy.

- To są właśnie początkujący złodzieje - mówi były przestępca. - Widać, że jest duża niepewność w ich zachowaniu. Człowiek nie podchodzi do okna, boi się. Stary złodziej się nie boi - kwituje.

Zamówienie na walizkę "w ciągu jednego dnia"

Na tak przeprowadzonej kradzieży, bezpośredni wykonawcy zarabiają mniej więcej 10 procent, czyli około 20-25 tysięcy. Natomiast Ci, którzy - jak podkreślił Dopadko - "mają pomysł na ten samochód", zyskują nawet do 100 tysięcy złotych.

Reporterom "Czarno na białym" udało się skontaktować z człowiekiem, który zajmuje się sprowadzaniem specjalistycznego sprzętu dla złodziei samochodów. Na pytanie, jak długo trwa realizacja zamówienia na "walizkę" odparł: - W ciągu jednego dnia, maksymalnie z dnia na dzień. Zorganizowane grupy przestępcze zamawiają tego typu urządzenia najczęściej z Rosji lub Bułgarii. Niektóre z nich kosztują nawet do 50 tysięcy euro.

Eksperci podkreślają jednak, że przed kradzieżą na "walizkę" można się ustrzec. Kluczyk do samochodu należy położyć jak najdalej od drzwi wejściowych, najlepiej w metalowym pudełku w specjalnym zabezpieczeniu.

Zobacz też: Ukradł samochód i zaczął uciekać. Policjanci użyli paralizatora

 
Odtwórz ponownie wideo
Stefan W. Następny artykuł

Jest opinia psychiatryczna Stefana W. Biegli ujawniają, co ustalono

Reklama
Reklama

Więcej od dostawcy TVN24

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon