Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Młoda prawniczka obnaża całą prawdę o polskim wymiarze sprawiedliwości

Logo Newsweek Polska Newsweek Polska 2017-05-24 Redakcja

© source: Materiał prasowy

To będzie brawurowy debiut. Ceniona prawniczka napisała mocny kryminał z solidną dawką erotyki, którego akcja dzieje się w prawniczym środowisku. Jej prawdziwego nazwiska prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Zbyt wiele w jej książce bulwersującej prawdy o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zbyt wiele autentyzmu, który nie wszystkim zainteresowanym może być w smak. „Prokurator” już w księgarniach.

„Prokurator” to debiutancka powieść młodej, ale już doświadczonej i cenionej adwokat. Paulina Świst, bo tak każe na siebie mówić, na co dzień zajmuje się prawem karnym. Starsi koledzy po fachu sugerowali jej: „Dziecko, może byś się zajęła przyjemniejszymi sprawami – prawo rodzinne lub administracyjne”. Miała to gdzieś. Nie uważa, że prawo karne to zabawa tylko dla mężczyzn, chociaż jej koleżanki raczej nie biorą tego typu spraw. Nie chcą patrzeć na przemoc.

Świst nigdy nie przegrała jeszcze sprawy, której sama się podjęła. Za najtrudniejsze uważa te, w których wie, że klient jest niewinny. „Nie dlatego, że tak mówi” – komentuje – „tylko dlatego, że tak czujesz. To stwarza niesamowitą presję”. Kocha swoją pracę, chociaż przyznaje, że czasem ma ochotę pier*** to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Sporo przeklina. Podobno w książce się hamuje, ciężko to jednak zauważyć. W swojej powieści nie stroni od odważnych opisów scen erotycznych. To jeden z powodów, dla których nie zamierza zdradzić swojej tożsamości.

Mówi się, że nie da się zostać prawnikiem w Polsce, nie mając za sobą prawniczej rodziny. Świst się to udało. Uważa jednak, że sytuacja prawników w Polsce zmierza w złym kierunku. Nie mając dużego kredytu albo wsparcia ze strony rodziny nie przeżyje się aplikacji. Stawki, które płaci się aplikantom wołają o pomstę do nieba. Ostatnio znów obniżono wynagrodzenia za sprawy z urzędu. „Dla przykładu – dostajesz do poprowadzenia sprawę o umieszczenie na oddziale zamkniętym osoby chorej psychicznie – musisz stawić się w sądzie na kilka terminów, do tego dochodzą spotkania w kancelarii i czytanie w sądzie akt. I dostajesz za to 120 zł”.

Poza wciągającym wątkiem kryminalnym i doskonale prowadzoną akcją siłą jej książki jest niezwykły autentyzm i doskonała znajomość realiów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że pierwowzorami książkowych postaci i sytuacji są autentyczni ludzie i wydarzenia. Przez książkę przelewa się też sporo alkoholu. Zapytana o picie w środowisku Świst cytuje Grishama – „Alkohol i prawnicy są ze sobą związani tak, jak krew i wampiry. Większość prawników pije jak smoki. Cała profesja jest dotknięta plagą alkoholizmu. Przypuszczam, że zaczynają już na uczelni". Przyznaje, że to fakt – „Pije się czasem na znieczulenie, czasem na zdystansowanie, a czasem dlatego, że to po prostu weszło już w krew”.

Skąd się wziął pomysł, żeby zacząć pisać? „Cały czas mam w głowie mnóstwo historii. Chciałam je z niej wyrzucić. Odciąć się od pracy zawodowej. Wiesz, po zostaniu adwokatem myślałam, że już po imprezie i dopiero za 40 lat będę mogła się tym zająć. A potem zobaczyłam, że Piotr C. („Pokolenie Ikea”) pisze pod pseudonimem, ma się świetnie i dalej wykonuje swoją pracę. Więc stwierdziłam, że będę sobie pluła w brodę jak się za to nie zabiorę teraz”.

„Prokurator” to wybuchowa mieszanka ostrego współczesnego kryminału ze śmiałą erotyką, obficie doprawiona poczuciem humoru. Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska była szczęśliwą kobietą. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną, a zawodowo, jako błyskotliwa adwokat, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Z dnia na dzień fortuna odwróciła się od niej: przyłapała męża na zdradzie i została zmuszona do poprowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Jak się okazuje, „Szary” to jej przyrodni brat, z którym od dawna nie miała, i nie chciała mieć, kontaktu. Wydarzenia ostatnich tygodni postanowiła odreagować w klubie. Pijana wylądowała w mieszaniu Łukasza – poznanego tej nocy mężczyzny. Takiego seksu nie miała nigdy w życiu. W najczarniejszych scenariuszach nie zakładała jednak, że Łukasza będzie widywała, i to regularne. Okazało się, że „facet na jedną noc" jest tytułowym prokuratorem... oskarżającym jej przyrodniego brata. Książka w księgarniach od 24 maja.

Reklama
Reklama

Więcej na Newsweek.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon