Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Opór społeczny wobec rządów PiS nie słabnie

Logo Newsweek Polska Newsweek Polska 2017-05-06 Renata Grochal
© photo: Jakub Kamiński / source: BRAK

Jeśli tysiącom ludzi chciało się przerwać długi majowy weekend, by wyjść na ulice Warszawy i zamanifestować swój sprzeciw wobec rządów PiS (a niektórzy przyjechali z daleka), to znaczy, że Jarosław Kaczyński ma się czego bać.

Na ulice Warszawy wyszła w sobotę Polska europejska, otwarta, uśmiechnięta. To jest Polska pełna niezgody na ograniczanie praw obywatelskich, rozluźnianie więzów z Unią Europejską. Polska, której nie podoba się, że władza podporządkowała sobie prokuraturę, a teraz chce wziąć pod but sądy. Tłumnie przyjechali na Marsz Wolności zamanifestować swoją niezgodę na działania PiS.

Prezes Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że opór Polaków wobec rządów PiS nie słabnie. Między bajki można włożyć dane policji, że w marszu wzięło udział 12 tys. osób. Uczestników było znacznie więcej i wystarczyło, by szef MSWiA Mariusz Błaszczak poszedł na spacer do centrum Warszawy, żeby się o tym przekonać. Dlatego prezes PiS – jeszcze przed marszem – przekonywał jego uczestników, że w Polsce jest wolność i nic jej nie zagraża. Symboliczne było to, że Kaczyński mówił do protestujących ze Szczecina, jakby się bał spotkać z nimi w stolicy. Wypadł blado.

Czytaj też: Kaczyński: "Wolność w Polsce jest, tylko ktoś kto nie dostrzega rzeczywistości, może to kwestionować"

Wiele osób przyszło na marsz z chorągiewkami Komitetu Obrony Demokracji, co świadczy o tym, że pogłoski o śmierci KOD były przesadzone. Mimo walki o przywództwo i kompromitacji Mateusza Kijowskiego, KOD w terenie ciągle ma spory potencjał.

Pozytywne było to, że w marszu wzięło udział wiele osób młodych, często z wózkami i małymi dziećmi, co pokazuje, że młodzi się przebudzili i nie są obojętni wobec polityki. Wielu z nich trzymało w rękach unijne flagi podkreślając, że czują się obywatelami Europy. To ważny sygnał w sytuacji, gdy rządzący niechętnie podchodzą do dalszej integracji z Unią.

Sobotni marsz – organizowany przez PO – potwierdził, że odtwarza się dawna polaryzacja na polskiej scenie politycznej

Dziś liczą się PiS i Platforma Obywatelska, bo tylko ona może odsunąć partię Kaczyńskiego od władzy. Polacy to widzą, dlatego PO rośnie w sondażach. Jednak ten wzrost poparcia nie jest wielką zasługą Platformy, to raczej wynik błędów PiS i słabości Nowoczesnej, a także lewicy, która nie pozbierała się po przegranych wyborach. Ale w polityce liczy się szczęście i przewodniczący PO Grzegorz Schetyna na razie je ma. Sobotni marsz to jego sukces. Jednak PO nie powinna popadać w nadmierny triumfalizm. Do wyborów parlamentarnych zostały ponad dwa lata i sondaże mogą się wiele razy zmienić.

Żeby wygrać wybory, Platforma będzie musiała odbudować wiarygodność i przygotować ciekawą propozycję dla Polaków. A to będzie trudniejsze niż przywiezienie własnych zwolenników autobusami do Warszawy i zmobilizowanie innych środowisk, by wyszły na ulice.

Reklama
Reklama

Więcej na Newsweek.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon