Użycie tej witryny jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzystanie plików cookie na potrzeby analiz, dostarczania spersonalizowanej zawartości oraz reklam.
Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Toaleta w szkole w Puławach, a na ścianie kamera. Dostęp do nagrań miał nawet woźny

Logo Gazeta.pl Gazeta.pl 2017-03-14 kb, mn
© Skandal w Publicznym Gimnazjum nr 1. Monitoring szkolny obejmowały toalety. (Fot. www.nik.gov.pl)

Miejscy urzędnicy zajęli się kontrowersyjną sprawą, którą ujawnił NIK. Szkolny monitoring miał poprawić poczucie bezpieczeństwa, a tymczasem śledził uczniów w toalecie. 

Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła swój najnowszy raport, z którego wynika, że w większości placówek szkolnych nikt nie kontroluje tego, co dzieje na monitoringu. Co więcej okazało się, że w niektórych gimnazjach jest on montowany nawet w toaletach. 

Największe zastrzeżenia wzbudził monitoring w Publicznym Gimnazjum nr 1 w Puławach. Jak czytamy w raporcie NIK, kamera w toalecie chłopców została zainstalowana w sposób naruszający intymność korzystających z niej osób. Inspektorzy NIK stwierdzili:


Widoczny na monitorze obraz obejmował cztery pisuary zainstalowane na jednej ze ścian toalety, przysłonięte niskimi ściankami. Nad widocznymi na obrazach z kamer pisuarami umieszczono kartki "Pisuar nieczynny. Zakaz korzystania". Uwzględniając, że pisuary te faktycznie były sprawne i podłączone do instalacji, nie można wykluczyć korzystania z nich przez osoby, które w takiej sytuacji zostaną nagrane podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych.

Dwa ostatnie pisuary, oddzielone niskimi ściankami, były sprawne. One także znajdują się w zasięgu kamer. W trakcie kontroli NIK, po ujawnieniu nieprawidłowości, osoba zajmująca się monitoringiem w szkole została zobowiązana do ustawienia tzw. "strefy prywatności", czyli czarnego pola uniemożliwiającego podgląd toalety w części, gdzie znajdują się pisuary. 

Inspektorzy zwrócili także uwagę, że dostęp do monitoringu miało kilka osób, między innymi dyrektor, portier i inspektor BHP. Nagrania można było także bez problemu przenieść na nośnik zewnętrzny. Dodatkowo komputer na portierni był włączony również poza godzinami pracy woźnego. To wszystko stwarzało realne zagrożenie, bowiem nieupoważnione osoby mogły bez problemu uzyskać dostęp do nagrań. 

Anna Soboń, dyrektorka gimnazjum, w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim przekonuje, że "monitoring w szkole jest niezbędny". Jak mówi:


To kwestia bezpieczeństwa. Mieliśmy wiele sytuacji, w których dzięki niemu ustalaliśmy sprawców bójek czy wandali. Dotyczy to także monitoringu w łazienkach, dzięki któremu znaleźliśmy osoby odpowiedzialne za zbicie lustra i rozwiązaliśmy problem palenia papierosów. Zamontowanie kamery w tym miejscu nie było błędem. Niedopatrzeniem było tylko to, że obraz z nich obejmował także pisuary

Sprawą zajął się już Urząd Miasta w Puławach.


Reklama
Reklama

Więcej od Gazeta.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon