Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Bronił go papież, ale dowody okazały się obciążające. Kardynał będzie sądzony ws. molestowania

Logo Gazeta.pl Gazeta.pl 2018-05-01 WB
Kardynał George Pell © Joe Castro / AP / AP Kardynał George Pell

Kardynał George Pell, watykański skarbnik i były arcybiskup Melbourne i Sydney będzie sądzony. Po miesiącu przesłuchań orzeczono, że połowa wysuwanych wobec niego zarzutów molestowania seksualnego jest wystarczająco udowodniona i może doprowadzić do jego ukarania.

76-letni kardynał George Pell, były watykański skarbnik i współpracownik papieża Franciszka, jest najwyższym rangą duchownym katolickim, który został oskarżony o molestowanie nieletnich. Podejrzenia ciągną się za nim od lat, a on sam wszystkiemu zaprzecza. W końcu jednak sprawa nabrzmiała tak, że Pell został "wydany" przez Watykan australijskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Oficjalnie dostał urlop, by móc bronić się przed zarzutami. 


Pell stanie przed sądem

Miesiąc temu ruszyła procedura przedprocesowa w sądzie magistrackim w Melbourne, w trakcie której wysłuchano około 30 osób. We wtorek Belinda Wallington orzekła, że Pell będzie oskarżony w sprawie połowy zarzutów, które wobec niego wysuwano. Oznacza to, że dowody w przypadku tych zarzutów są wystarczająco mocne, by przekonać sędziów o winie księdza. Pell nadal utrzymuje, że jest niewinny.

Odrzucono m.in. zarzut o to, że Pell napastował jednego ze skarżących w kinie, podczas projekcji filmu "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" oraz, że ksiądz molestował powoda przez 12 miesięcy - w kościele i innych miejscach. Odrzucono też zarzut o napastowanie na basenie, uznając świadka za niewiarygodnego, ponieważ nie przypominał sobie istotnych informacji.

Szczegóły dotyczące zarzutów nie zostały podane. Wiadomo jedynie, że są to zarzuty "historyczne", a więc dotyczą spraw sprzed kilkudziesięciu lat.


Utrata wiarygodności Franciszka

Jak zauważa portal News.com.au, dla Pella zarzuty to możliwość utraty wolności, reputacji i kariery. Z kolei dla papieża Franciszka to możliwość utraty wiarygodności. Papież obiecywał bowiem zasadę "zero tolerancji" dla duchownych dopuszczających się molestowania seksualnego.

Gdy Pell był powoływany na stanowisko skarbnika Watykanu, wielu protestowało przeciwko tej decyzji papieża. Nawet kiedy pojawiły się formalne zarzuty, Franciszek obwieścił, że poczeka na decyzję sądów i nie zdecydował się na odwołanie kardynała. Watykan podkreślał natomiast, że jako biskup w Australii Pell wprowadził procedury mające chronić nieletnich przed wykorzystywaniem seksualnym.

Zobacz też: Tłumy pod papieskim oknem. "Nawróciłem się i poddałem refleksji". Reakcje ludzi tuż po mowie papieża

NASTĘPNY
NASTĘPNY

Reklama
Reklama

Więcej od dostawcy Gazeta.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon