Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Trzaskowski: fundusze UE dla Polski, dla Warszawy - zagrożone

Logo PAPPAP 2018-06-18 PAP
Warszawa, 04.06.2018. Wiceprzewodniczący EPL Rafał Trzaskowski podczas konferencji prasowej w siedzibie PO w Warszawie, w związku z rozpoczynającym się 4 bm. posiedzeniu Zgromadzenia Politycznego Europejskiej Partii Ludowej, zorganizowanego w stolicy na zaproszenie PO, partii członkowskiej EPL. (sko) PAP/Tomasz Gzell © Tomasz Gzell Rafał Trzaskowski

Fundusze UE dla Polski, dla Warszawy są zagrożone - uważa b. wiceszef MSZ ds. europejskich Rafał Trzaskowski (PO). Jak dodał w poniedziałkowej rozmowie z PAP, politykom PO udało się przekonać europejskich partnerów, by środki te nie zostały Polsce odebrane, tylko zamrożone.

"Fundusze UE dla Polski, dla Warszawy są zagrożone. Udało się nam przekonać europejskich partnerów, żeby nie były zabierane, tylko zamrażane. Kupiliśmy rządowi dodatkowy czas, niech się opamięta i przestanie łamać zasady praworządności" - napisał Trzaskowski w poniedziałek na Twitterze.

W rozmowie z PAP były wiceminister spraw zagranicznych, zarazem kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy dodał, że w Europie "skończyła się cierpliwość do tego, co Prawo i Sprawiedliwość robi z praworządnością". Przypomniał, że Komisja Europejska zaproponowała na początku maja, by wypłatę środków z funduszy UE powiązać z przestrzeganiem praworządności w państwach członkowskich.

"Najważniejsze jest to, żeby te pieniądze nie były bezpowrotnie tracone, tylko by przynajmniej były mrożone, żeby dać szansę Prawu i Sprawiedliwości wycofania się z najbardziej kontrowersyjnych posunięć łamiących praworządność tak, aby polskie samorządy, czy polscy rolnicy nie stracili pieniędzy" - podkreślił Trzaskowski.

Według niego w trakcie prac nad założeniami wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027 pojawiały się pomysły, by kraj, który nie przestrzega praworządności bezpowrotnie tracił unijne środki. W przypadku "mrożenia" wypłat - jak mówił poseł PO - polski rząd będzie miał czas na rezygnację z części swoich propozycji, albo przynajmniej lepiej tłumaczyć swoje racje, ponieważ na końcu "za nieodpowiedzialną postawę PiS" zapłacą wszyscy Polacy, a przede wszystkim samorządy. Trzaskowski zwrócił uwagę, że połowa inwestycji w Warszawie finansowana jest z pieniędzy z UE.

Kandydat na prezydenta stolicy podkreślił przy tym, że za rozwiązaniem polegającym na "mrożeniu", a nie odbieraniu wypłat z funduszy europejskich lobbowali politycy PO. "Na bardzo różnych poziomach zabiegaliśmy o to, żeby Polska nie straciła bezpowrotnie tych pieniędzy" - powiedział b. wiceszef MSZ. "To jest ostatni dzwonek, rząd ma jeszcze trochę czasu, żeby się wycofał, bo inaczej te pieniądze będą mrożone - na szczęście mrożone, a nie bezpowrotnie tracone, bo to są grube miliardy euro" - zaznaczył.

W poniedziałek rano w Radiu Zet Trzaskowski, odnosząc się do projektu unijnego budżetu na lata 2021-2027, ocenił, że "pieniądze, które Polska mogłaby dostać, będą prawdopodobnie mrożone". Dodał jednak, że jeśli PO wygra wybory, to pieniądze te zostaną "odmrożone".

Jego słowa skrytykowali przedstawiciele partii rządzącej. "Skandal! Trzaskowski obnażył prawdziwą strategię totalnej opozycji. Za nic mają nasz polski interes. Chcą za wszelką cenę wrócić do władzy - nie dzięki demokratycznym wyborom, ale dzięki finansowemu szantażowi ze strony swoich politycznych przyjaciół w UE. Czy Polacy na to pozwolą?" - napisał w poniedziałek na Twitterze szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek oceniła, że słowa Trzaskowskiego są skandaliczne. Pokazują - powiedziała Mazurek - że sojusz Platformy Obywatelskiej z urzędnikami Unii Europejskiej - naszymi przeciwnikami - stał się faktem.

Słowa o "zamrażaniu" unijnych funduszy dla Polski pojawiły się także w poniedziałkowym wywiadzie lidera PO Grzegorza Schetyny dla "Rzeczpospolitej". "Unijny budżet ma być mniejszy dla Polski ze względu na brak umiejętności prowadzenia negocjacji przez rząd Morawieckiego. Polska najwięcej straci w nowym budżecie UE, właśnie z tego powodu. Do tego jeszcze te pomniejszone znacznie pieniądze dla Polski, które będą w budżecie ostatecznie zapisane, wszystko na to wskazuje, zostaną zamrożone, ze względu na łamanie praworządności. Po 2019 roku i po wyborach parlamentarnych, wrócimy do tego i odmrozimy unijne środki dla Polski" - powiedział Schetyna. 

Reklama
Reklama
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon