Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Kolejny kraj uzna Bitcoin jako środek płatniczy. Rośnie potrzeba regulacji

Logo FilaryBiznesu.pl FilaryBiznesu.pl 29.08.2021 Michał Dzierżak
© Dostarczane przez FilaryBiznesu.pl

Kryptowaluty coraz częściej przestają być już obiektem zainteresowania wąskiej grupy „minerów”, a śmiało wchodzą do finansowego mainstreamu. Wprowadzeniem do obrotu Bitcoina zaczyna interesować się coraz więcej rządów państw na całym świecie i coraz głośniej mówi się o potrzebie stosownych regulacji w obrocie kryptoaktywami. Do krajów, które planują włączyć cyfrową walutę do obiegu, dołącza Kuba.

Możliwość włączenia kryptowalut do obrotu finansowego wzbudziła szczególne zainteresowanie wśród państw basenu Morza Karaibskiego i sąsiednich. Jako pierwszy, na zdecydowany krok odważył się rząd niewielkiego Salwadoru. Pod koniec czerwca parlament przyjął projekt prezydenta Nayiba Bukele, na mocy którego od 7 września Bitcoin stanie się legalnym i oficjalnym środkiem płatniczym w kraju. Bukele zapewnił, że w Salwadorze pojawi się 200 „bitomatów” oraz kilkadziesiąt specjalnych placówek, w których mieszkańcy będą mogli wymienić Bitcoiny na dolary amerykańskie, będące przez kilkanaście lat jedyną obowiązującą w kraju walutą. 

Władze Salwadoru zapowiedziały w czerwcu, że każdy pełnoletni obywatel kraju otrzyma pulę Bitcoinów wartą 30 dolarów. Oznacza to, że w portfelach Salwadorczyków pojawi się dodatkowo łącznie blisko 200 mln dolarów. Śmiałe decyzje władz spotkały się jednak z mieszanym odzewem ze strony społeczeństwa. Jak podaje portal cointribune.com, tylko 16 proc. Salwadorczyków wyraziło zgodę na pobieranie wynagrodzenia w kryptowalucie, a wiele instytucji zajmujących się przekazami finansowymi nie jest dostosowanych do obsługi obrotu aktywami cyfrowymi.

Bank Światowy był sceptyczny wobec decyzji władz Salwadoru i stwierdził, że nie udzieli wsparcia we wprowadzaniu Bitcoina jako oficjalnego środka płatniczego. Powodem miał być brak wystarczającej przejrzystości transakcji kryptowalutowych oraz negatywny wpływ miningu na środowisko, o czym pisaliśmy już kilkakrotnie na stronach FilaryBiznesu.pl.

Komentatorzy odczytują działanie prezydenta Bukele jako próbę wyjścia spod hegemonii amerykańskiego dolara, szczególnie że, jak podaje EY, ok. 40 proc. Salwadorczyków pracuje w USA, a wysyłane przez nich do kraju pieniądze stanowią ok. 20 proc. jego PKB. Wprowadzenie Bitcoina jest próbą uzyskania przez kraj niezależności walutowej, a Bukele optymistycznie zapowiada, że stanie się to trampoliną dla rozwoju gospodarczego kraju. Istnieje jednocześnie wiele trudności, na które władze Salwadoru zdają się nieco przymykać oko – jedną z nich jest chwiejny kurs Bitcoina, kolejną – niski poziom cyfryzacji w tym kraju. 

Nie zmienia to faktu, że pionierski plan prezydenta Bukele zaczął oddziaływać na pobliskie kraje. W piątek w sąsiednim Hondurasie zwolennicy cyfrowej waluty uruchomili pierwszy bankomat kryptowalutowy, chcąc wzbudzić wśród obywateli popyt i większe zainteresowanie Bitcoinem i innymi kryptoaktywami. Propozycje przyjęcia kryptowalut jako środka płatniczego pojawiły się też w nieodległej Panamie.

W ostatnich dniach świat obiegła jednak informacja z Hawany. Władze Kuby zdecydowały w mijającym tygodniu, że kryptowaluty wejdą do obrotu finansowanego na wyspie. Kubański bank centralny ma wprowadzić stosowne regulacje i już 15 września wejdzie w życie rezolucja dająca zielone światła na wykorzystanie aktywów cyfrowych w transakcjach handlowych. Euronews wskazuje, że otwartość Kuby na kryptowaluty związana jest z polityką władz USA i wprowadzonych przez Donalda Trumpa zasad embarga, które istotnie utrudniają używanie w obrocie dolarów amerykańskich. Rezolucja ma być uregulowaniem faktycznych trendów, które mają miejsce na wyspie – według szacunków, Bitcoina używa już ok. 10 tys. Kubańczyków.

Potrzeba regulacji obrotu kryptowalutowego dostrzegana jest na całym świecie. Od pewnego czasu w amerykańskim Senacie trwa burzliwa dyskusja dotycząca kształtu prawa pozwalającego na opodatkowanie aktywów cyfrowych. Ustawa infrastrukturalna ma nałożyć na handlujących kryptowalutami podatki, które pozwolą w ciągu 10 lat na zasilenie amerykańskiego budżetu federalnego kwotą 28 mld dolarów. Jednocześnie znacznie większa ilość podmiotów zajmujących się obrotem kryptowalutami musiałoby zgłaszać transakcje do Internal Revenue Service (IRS), czyli amerykańskiego urzędu podatkowego. Forma ustawy budzi jednak wiele dyskusji i kontrowersji, w szczególności definicja brokera kryptowalutowego. Krytycy uważają, że może to stanowić istotny cios w rynek kryptowalut i wywołać exodus podmiotów zajmujących się obrotem aktywami cyfrowymi z USA.

Potrzebę regulacji dostrzegają również giełdy kryptowalut. Jedna z największych giełd, Binance, wprowadziło szereg rozwiązań mających dostosować działalność do globalnych zasad.

- Regulacje nie są zjawiskiem negatywnym — to oznaka dojrzewania branży oraz konieczny krok do zaistnienia kryptowalut w globalnym ekosystemie gospodarczym jako jego pełnoprawny element

tłumaczy Katarzyna Wabik, Community & Marketing Manager w Binance Poland.

Binance wprowadza m.in. zaostrzoną weryfikację dla nowych i aktualnych użytkowników. Jeśli korzystający z giełdy nie przejdą określonego poziomu weryfikacji, wówczas ograniczone zostaną możliwości ich korzystania z usług. Ponadto giełda sięga także po wsparcie personalne – nowym globalnym inspektorem ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy został były śledczy kryminalny Departamentu Skarbu USA, pracujący w amerykańskim urzędzie podatkowym, Greg Manohan.

- Otwarcie się na współpracę z podmiotami regulacyjnymi sprawi, że rynek kryptowalutowy wkroczy w nowy etap i zbliży się do tradycyjnych sektorów gospodarczych darzonych przez społeczeństwo pełnym zaufaniem – dodała Wabik.

   
Reklama
Reklama

Więcej od FilaryBiznesu.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon