Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Trudny związek Goliata z Dawidem. Duży biznes obawia się start-upów

Logo Rzeczpospolita Rzeczpospolita 05.12.2022 Michał Duszczyk

Korporacje nad Wisłą powoli przekonują się do współpracy ze start-upami – stają się klientami młodych, innowacyjnych spółek, a nawet inwestują w te najciekawsze. Od zachodnich standardów w tym zakresie dzieli nas jednak istna przepaść.

© Shutterstock

Tzw. współpraca Dawida z Goliatem, a więc korporacji z małymi, młodymi firmami, oferującymi nowatorski produkt czy usługę, w ostatnim czasie zaczyna się w Polsce mocniej rozkręcać.

Dowodzą tego choćby inwestycje w start-upy Versa Box, ReSpo-Vision czy Reliability Solutions, które pozyskały łącznie 29 mln zł. Za transakcjami stały m.in. fundusze powiązane ze spółkami Skarbu Państwa, jak SpeedUp Energy Innovation (PGE Ventures), ffVC (Totalizator Sportowy) i EEC Magenta (Tauron). Dzięki temu np. Elektrownia Łagisza zyskała oprogramowanie, które zapewnia diagnostykę predykcyjną, pozwalającą ograniczyć koszty usuwania awarii i zapewniającą stabilną pracę bloku. Totalizator Sportowy wsparł firmę, której innowacyjny system w czasie rzeczywistym pozwala analizować rozgrywki sportowe – narzędzie ma pomóc przy ustalaniu kursów w zakładach bukmacherskich. Z kolei PGE sfinansowało rozwój spółki tworzącej autonomiczne roboty do obsługi logistyki wewnętrznej (np. magazynów i hal produkcyjnych).

Niestety, te przykłady stanowią wyjątek na wciąż pełnej białych plam mapie współpracy korporacji ze start-upami.

Czytaj więcej

Paweł Rożyński: Polskie rekiny nieufne wobec start-upów

Bez koła zamachowego

Huge Thing wspólnie z PFR Ventures opublikował pierwszą w naszym kraju mapę korporacji aktywnie poszukujących innowacji. Jest na niej 20 firm, które mogą stanowić inspirację dla pozostałych. Wśród nich m.in. Orlen, który niedawno zainwestował w innowacyjne systemy zwiększające efektywność turbin wiatrowych oraz robotyzację nadzoru procesów produkcyjnych. Problem w tym, że dostawcami tych rozwiązań są zagraniczne start-upy – austriacki Eologix oraz irlandzki Invert Robotics.

Mimo coraz większej liczby pozytywnych przykładów duże firmy często nie decydują się na wdrożenie innowacji jako pierwsze na rynku. Eksperci twierdzą, że wolą rozwiązania, które już działają i posiadają przykłady implementacji w innych firmach, działających w podobnej branży. Jak podkreślają, to duże utrudnienie dla sektora innowacji. „Bardzo często, jak wskazują badane przez nas firmy, powodem takiej postawy jest brak odwagi do podjęcia ryzyka biznesowego” – piszą autorzy raportu.

Ale barier jest więcej. Jak zauważa Maryla Wojcieszek z Huge Thing, współpraca spółki tworzącej innowacyjne technologie z korporacją kierującą się szeregiem procedur i zasad jest zawsze ogromnym wyzwaniem. – Wymaga proaktywnego podejścia oraz motywacji obu stron – zaznacza.

Badania pokazują, że firmowe działy innowacji często ograniczają swoją rolę do funkcji analitycznej i edukacyjnej. Do tego mają niewielkie budżety lub też nie mają ich wcale. To sprawia, że korporacje nie są nad Wisłą kołem zamachowym dla start-upów, tak jak dzieje się to na rozwiniętych rynkach. Nic dziwnego, że rodzimi innowatorzy wolą współpracować z zagranicznymi przedsiębiorstwami. W raporcie wśród powodów takiego wyboru wymieniają: szybsze podejmowanie decyzji biznesowych, większą stabilność organizacji, w szczególności osób decyzyjnych oraz poważniejsze, niż to ma często miejsce w Polsce, podejście do start-upu jako biznesu. „W Polsce nie zdąży się czegoś przeprocesować, a już zmieniają się uwarunkowania polityczne i zarządy” – czytamy opinie start-upowców w raporcie Huge Thing i PFR.

Jan Niedbalski, investment associate w PFR Ventures, jest jednak optymistą. Według niego w kraju jest wiele przedsiębiorstw zainteresowanych rynkiem start-upów. – Niestety, dotychczas jedynie nielicznym firmom udało się przekuć to zainteresowanie w ustrukturyzowane programy, które dawałyby korzyść obu stronom. Wierzę, że w najbliższym roku pojawi się więcej inwestycji ze strony lokalnych korporacji. Pracujemy w tym zakresie nad rozwiązaniami, które pobudzą polski rynek Corporate Venture Capital – dodaje.

Wiele projektów nie przetrwa

Dla start-upów nastały trudne czasy. Fundusze VC wyraźnie zakręcają kurek z pieniędzmi. Branża jest niedofinansowana – na rozwój brakuje jej nawet kilkuset miliardów złotych. Tak wynika przynajmniej z raportu fundacji Startup Poland, przygotowanego we współpracy z Giełdą Papierów Wartościowych oraz Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Prezes fundacji Tomasz Snażyk podkreśla, że luka kapitałowa nie jest zjawiskiem nowym, zwłaszcza w odniesieniu do start-upów w początkowej fazie rozwoju, ale problem w tym, że mamy teraz wyjątkowo trudny okres. – Więc nawet bardzo dobre projekty mogą nie przetrwać – ostrzega.

Dotąd główną arterią ekosystemu startupowego, którą płynęły pieniądze do innowacyjnych spółek, było finansowanie z sektora publicznego (głównie NBCR i PFR). – Pomogło wielu polskim spółkom technologicznym dojrzeć i skutecznie skomercjalizować swoje produkty. I nadal to środki publiczne najczęściej są obecne we wczesnej fazie rozwoju projektów technologicznych – mówi Błażej Koczetkow, dyrektor działu funduszy kapitałowych NCBR.

Najważniejszą rolę na rynku odgrywają jednak krajowe fundusze VC, z których kapitału korzysta 28 proc. start-upów.

Reklama
Reklama

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW Z RZECZPOSPOLITEJ

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon