Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Armia: doświadczeni odchodzą, rekrutów brak, ale mamy być potęgą

Logo Rzeczpospolita Rzeczpospolita 2021-07-26 Marek Kozubal

Doświadczeni żołnierze odchodzą, rekrutów brak, ale mamy być potęgą.

Minister Błaszczak deklaruje, że armia będzie większa, tymczasem w poprzednim roku z wojska odeszło więcej żołnierzy, niż zakładało MON – podaje NIK © Reporter, Krzysztof Kaniewski Minister Błaszczak deklaruje, że armia będzie większa, tymczasem w poprzednim roku z wojska odeszło więcej żołnierzy, niż zakładało MON – podaje NIK

Szef MON Mariusz Błaszczak zapowiada armię 250-tysięczną, jednak dzisiejsze tempo wzrostu liczby żołnierzy nie napawa optymizmem. Pokazuje to raport NIK, który wziął pod lupę wykonanie budżetu w części „obrona narodowa".

– Wojsko Polskie powinno liczyć przynajmniej 250 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych i 50 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. To jest minimum, które gwarantuje odstraszanie, które w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie stało na straży niepodległości naszej ojczyzny, ale także będzie wspierało naszych sąsiadów. Do tego zmierzamy. Wojsko Polskie musi być coraz liczebniejsze, bo tylko w ten sposób odstraszy ewentualnego agresora – przekonuje minister na piknikach wojskowych.

© Dostarczane przez Rzeczpospolita

Na razie nie ma jednak żadnej podstawy prawnej, aby budować aż tak liczną armię. W Planie Rozwoju Polityki Kadrowej SZ RP w latach 2017–2026 liczebność Sił Zbrojnych została ustalona na poziomie 120 tys. stanowisk etatowych, z czego 100 tys. żołnierzy zawodowych i kandydatów na żołnierzy zawodowych, a 20 tys. żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych. Dokument ten ma się nijak do rzeczywistości, bo Narodowe Siły Rezerwowe są wygaszane i zostaną zawieszone do 1 stycznia 2023 r. (teraz żołnierzy tych jest ledwie 500), jednocześnie budowane są Wojska Obrony Terytorialnej (liczą ok. 30 tys.).

Jak podaje NIK, w 2020 r. średni stan zatrudnienia żołnierzy zawodowych wyniósł 106 796, co stanowiło 95,8 proc. przydzielonego przez MON limitu, który wyniósł 111 500. Dla porównania rok wcześniej średni stan zatrudnienia wyniósł 105 tys., zatem rok do roku wzrost liczby wojskowych jest minimalny.

Izba zauważa, że w odniesieniu do założeń dokumentu „Harmonogram zmian stanów osobowych Sił Zbrojnych RP w 2020 roku" poziom realizacji powołań do zawodowej służby wojskowej był niższy od planowanego o 14 proc. Jednocześnie NIK odnotował zwiększoną o 14 proc. liczbę zwolnień z zawodowej służby w odniesieniu do prognozy określonej w decyzji budżetowej. Stan ewidencyjny żołnierzy zawodowych wzrósł w 2020 r. o 4296 (ze 107 704 na 1 stycznia 2020 r. do 112 000 na 31 grudnia 2020 r.). W 2020 r. do służby powołano 7529 żołnierzy zawodowych. Jednocześnie z zawodowej służby wojskowej zwolniono 5133 żołnierzy, czyli o 633 więcej, niż planowano (4500).

Nie zostały też zrealizowane tzw. limity zatrudnienia pracowników cywilnych wojska. Zatrudnionych było 45,3 tys. takich pracowników, gdy limit ustalony przez MON wynosił w 2020 r. 47,4 tys. osób.

Nowi żołnierze trafiają m.in. do tworzonej 18. Dywizji Zmechanizowanej oraz nowych jednostek podległych tej dywizji, a także do WOT i budowanych Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.

Liczba żołnierzy z roku na rok stopniowo wzrasta. To efekt prowadzonej przez MON kampanii społecznej „Zostań żołnierzem Rzeczypospolitej" i uproszczenia zasad rekrutacji do wojska. Poprzedni rok był jednak pod tym względem niekorzystny dla armii. Z powodu pandemii werbunek odbywał się wolniej, odwołano ćwiczenia i szkolenia wojskowe, nie organizowano pikników i defilad. Kilka dni temu Błaszczak stwierdził, że w pierwszym półroczu tego roku powołano o 42 proc. więcej rekrutów, co jego zdaniem przekłada się na powołanie ok. 5 tysięcy nowych żołnierzy.

Z danych NIK wynika, że przeciętne uposażenie żołnierzy zawodowych wyniosło 6338,63 zł i było wyższe o 537,72 zł, czyli o 9,3 proc., od średniego wynagrodzenia w 2019 r. Dla porównania średnia płaca pracowników wojska w 2020 r. wyniosła 5142,57 zł.

Gdyby zatem utrzymało się takie, jakie obserwujemy teraz, tempo wzrostu liczby żołnierzy, poziom określony przez Błaszczaka armia mogłaby osiągnąć za jakieś trzy dekady. Osiągnęłaby wtedy mniej więcej liczebność armii francuskiej (teraz liczy ona ok. 270 tys. żołnierzy). To musiałoby też skutkować co najmniej podwojeniem budżetu Sił Zbrojnych – w poprzednim roku zamknął się on kwotą 52 mld zł. Błaszczak, mówiąc o wzroście liczby żołnierzy, nie wspomina jednak o wzroście wydatków, nie podaje też, jakie nowe jednostki wojskowe chce tworzyć.

Reklama
Reklama

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW Z RZECZPOSPOLITEJ

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon