Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Unikatowy Lublin 3333-ambulans idzie do remontu. To była nieudana próba stworzenia polskiej karetki

Logo Autoblog.pl Autoblog.pl 5 dni temu Tymon Grabowski

W Chełmie odnaleziono unikatowego Lublina w postaci ambulansu. Auto jest w strasznym stanie, ale ma zostać uratowane. Cieszę się, bo bardzo lubię Lubliny.

Chodzi o Lublina o chwytliwej nazwie 3333. Była to próba stworzenia polskiej karetki, która miałaby zastąpić docelowo Nysę i stać się „domyślnym” samochodem ratownictwa medycznego. Koncepcja ta sięga wczesnych lat 80., kiedy to powstały pierwsze prototypy pod nazwą Nysa 325. Wyglądały wypisz-wymaluj jak Lublin, ale miały silnik Poloneza i cztery lampy zamiast dwóch. Na seryjną produkcję tego auta trzeba było czekać do 1993 r. i wtedy także zmierzono się z zadaniem stworzenia nowej, wspaniałej karetki dla polskich służb ratowniczych.

Zbudowano w sumie 10 takich Lublinów-karetek

Dziewięć zostało w Polsce, jeden pojechał do Rosji i ślad po nim zaginął. Fabryce z Lublina nie udało się w połowie lat 90. wygrać przetargu na 100 karetek dla wojewódzkich kolumn transportu sanitarnego, wygrał go Sobiesław Zasada z Mercedesami-kaczkami. Dlatego po zbudowaniu 10 sztuk Lublina 3333, projekt zarzucono. Dziewięć Lublinów służyło jednak w polskim transporcie sanitarnym i z początku wydawało się, że nie są takie złe. Faktycznie, jeśli za punkt odniesienia przyjąć Nysę czy RAF-a Latviję, to Lublin był wielkim skokiem naprzód, ponieważ miał o wiele większe wnętrze i nowocześniejsze wyposażenie z amerykańskimi noszami czy defibrylatorem. Problem w tym, że wykonując wielki skok naprzód można niechcący się wywalić.

lublin-karetka © Provided by Spider's Web lublin-karetka

I tak właśnie wywalił się Lublin-karetka

Na brakach jakościowych i niedbałości. Można byłoby jakoś przeboleć głośny i słabawy silnik Andoria czy nawet brak wspomagania kierownicy (coś strasznego), ale trudno było przeoczyć że zabudowę wykonano byle jak. Szyby boczne wypadały, a z mocowania lamp na dachu lała się woda, bo otwory były słabo uszczelnione. Trudno więc było z tego pojazdu normalnie korzystać – tu ranny walczy o życie, a dodatkowo jeszcze ma waterboarding przez dziurę w suficie. Ogólnie Lubliny 3333 były trapione przez liczne usterki, a wszystko oczywiście rozbijało się o brak funduszy na dopracowanie całego projektu. I w ten sposób Niemcy z Mercedesem-kaczką wypchnęli nas z naszego własnego rynku, oferując po prostu lepszy produkt. Yes cannons slow market, ktoś powie, ale ja odpowiem: może gdyby wcześniej nie puścili naszego kraju z dymem, to mielibyśmy podobne możliwości finansowe i może nawet jakichś żywych inżynierów? Nieważne.

Ważne, że jeden z 10 Lublinów 3333 odnalazł się w Chełmie i teraz idzie do remontu

Z tego co udało mi się wyczytać, to Lubliny 3333 służyły w wojsku (2 sztuki), Katowicach, Krakowie, Lublinie, Inowrocławiu, Nowym Sączu i Kędzierzynie-Koźlu. Z artykułu opisującego znalezisko wynika jednak, że auto jeździło w Krasnymstawie. Tablice są chełmskie, mniej więcej z 2000 r. Opisywany kiedyś przeze mnie w podlinkowanym powyżej przeglądzie Lublin-wojskowa-sanitarka to nowszy model, nie oryginalny 3333.

Teraz Lublin-karetka 3333 ma trafić do remontu i zasilić muzeum w Mogilnie. Największy problem jest ze skompletowaniem wnętrza. Oczywiście to jak wyglądał Lublin 3333 w środku jest powszechnie wiadome, ponieważ w muzeum w Krakowie stoi już jeden egzemplarz:

I o dziwo pod maską ma dwulitrowy, gaźnikowy silnik produkcji Peugeota. Nawet nie wiedziałem, że Lubliny w ogóle wychodziły z czymś takim. Co zasilało odnaleziony egzemplarz krasnystawski – nie wiem. W każdym razie poszukiwane są zdjęcia z epoki Lublina 3333 jeżdżącego w kolumnie w Krasnymstawie oraz wszelkie elementy wnętrza pozwalające na odtworzenie oryginalnej zabudowy. Ktoś, coś?

Reklama
Reklama

Więcej od autoblog.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon