Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Awantura w domu Czarneckiego. "Postępowanie jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego"

Logo DoRzeczy DoRzeczy 2019-06-13 DoRzeczy Online
Przemysław Czarnecki © PAP / Radek Pietruszka Przemysław Czarnecki

W wyniku kłótni, do której w sylwestrową noc doszło w domu posła PiS Przemysława Czarneckiego, ranna miała zostać jedna osoba. Śledztwo w tej sprawie ciągnie się już kolejny miesiąc.

Według doniesień medialnych, polityk miał pokłócić się z innym mężczyzną przebywającym w domu. Między mężczyznami doszło do kłótni, która zakończyła się przyjazdem policji oraz medyków, którzy musieli opatrzyć rannego Krzysztofa K. (gościa przebywającego w domu Czarneckiego).

Media podawały, że do awantury doszło kiedy nad ranem poseł miał zobaczyć swoją żonę w dwuznacznej sytuacji z Krzysztofem K., ojcem chrzestnym swojego dziecka. Inna wersja wydarzeń mówi, że mężczyzna sam skaleczył się w dłoń, a Przemysław Czarnecki nie miał z tym nic wspólnego.

Już w styczniu warszawska Prokuratura Okręgowa podała, że rozpoczęto dochodzenie w tej sprawie, chociaż sprawa wydaje się prosta, śledztwo nadal trwa. – Wszczęte na początku stycznia dochodzenie w sprawie spowodowania naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia pokrzywdzonego pozostaje w toku. Postępowanie jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego – mówił w rozmowie z serwisem WP.pl, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński.

Do sprawy powołano biegłego do oceny obrażeń (jakie odniósł Krzysztof K.), przesłuchano też uczestników spotkania w domu Czarneckich oraz policjantów i ratowników medycznych, którzy w sylwestrową noc przyjechali na miejsce.

Przemysław Czarnecki jest posłem od 2014 roku, synem eurodeputowanego PiS Ryszarda Czarneckiego.

Czytaj także:

Andrzej Duda w Białym Domu, ale co z demokracją? "Newsweek" kolejny raz zaskakuje

Czytaj także:

"To był pilnie strzeżony sekret!". "Fakt": Z parą prezydencką do USA pojechała jeszcze jedna osoba

Reklama
Reklama

Więcej od DoRzeczy

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon