Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Pomysł Meryl Streep wpłynął na los jej postaci w „Nie patrz w górę”

Logo PAP PAP 30.12.2021 PAP
The Laundromat - Premiere - 76th Venice Film Festival © ETTORE FERRARI The Laundromat - Premiere - 76th Venice Film Festival

Jak wiele zależy od aktorskiej improwizacji na planie pokazuje przykład hitu Netfliksa, filmu „Nie patrz w górę”. Jak zdradza jego reżyser Adam McKay, to właśnie zaimprowizowana naprędce przez Meryl Streep kwestia wpłynęła na to, jak potoczyły się losy granej przez nią prezydent Stanów Zjednoczonych, Janie Orlean.

Adam McKay w rozmowie z portalem „Variety” opowiedział o zakończeniu filmu „Nie patrz w górę” i o tym, co miało główny wpływ na jego wygląd. Jak się okazuje, było to niewinne pytanie zadane przez Meryl Streep podczas przygotowania do kolejnego ujęcia. Informacje podane przez reżysera zdradzają ważne szczegóły filmowej fabuły i należy traktować je jako spoiler.

Mowa o zakończeniu filmu „Nie patrz w górę” i scenie w trakcie napisów końcowych, w której Janie Orlean zostaje zjedzona przez nieznane stworzenie na planecie, na którą dociera statek z ocalałymi z zagłady Ziemi. Los pani prezydent zostaje zasygnalizowany już wcześniej. Orlean pyta technologicznego potentata o to, w jaki sposób zginie. Miały to określić specjalne algorytmy, z których wynika, że pani prezydent zostanie zjedzona przez bronterauka, choć jeszcze nie wiadomo, co to takiego.

„Kręciliśmy scenę z Markiem Rylance’m, Meryl Streep i Jonahem Hillem w centrum dowodzenia BASH i powiedziałem do nich, żeby o czymś pogadali, bo nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. I wtedy Meryl, która świetnie improwizuje, powiedziała: +Chcę wiedzieć, w jaki sposób umrę+” – wspomina McKay.

Ruszyła burza mózgów, w trakcie której ustalono, że postać Hilla zginie po trzech dniach jedzenia skażonego ludzkiego mięsa. McKay zaproponował, by postać Streep zginęła zjedzona przez jakieś stworzenie. Powstało kilka nazw dla takiego właśnie stworzenia, a ostatecznie stanęło na bronterauku. Scena została nakręcona, a ponieważ wszyscy ocenili, że jest zabawna, została umieszczona w filmie. Trzeba jeszcze było stworzyć cyfrowo wspomnianego bronterauka.

Pierwotnie w napisach miała znaleźć się inna scena, w której ocaleli z apokalipsy miliarderzy mają problem, bo zniszczone zostały kapsuły z zabranymi z Ziemi robotnikami. „Dam miliard dolarów temu, kto wybuduje mi dom!” – oświadcza grany przez Rylance’a potentat technologiczny. Reszta zaczyna się przekrzykiwać. Oferują dwa miliardy, pięć, dziesięć, by w końcu zdać sobie sprawę, że wszyscy są miliarderami i na nikim te kwoty nie robią żadnego wrażenia. (PAP Life)

kal/ gra/

Reklama
Reklama

Więcej od dostawcy PAP

Reklama
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon