Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Netykieta - coś więcej niż internetowa kopia realnego savoir-vivre'u

Logo PAPPAP 2017-07-18 PAP
epa04605760 A hand operates above a laptop's keyboard in London, Britain, 06 February 2015. The Investigatory Power Tribunal on 06 February 2015 ruled, that Britain's intelligence agency GCHQ sharing private communications of UK residents with US authorities was contravening Articles from the European Court of Human Rights (ECHR) but now complies. EPA/ANDY RAIN Dostawca: PAP/EPA.: Intelligence sharing by GCHQ unlawful before December 2014 © ANDY RAIN Intelligence sharing by GCHQ unlawful before December 2014

Internetowy savoir-vivre to nie kopia zachowań ze świata rzeczywistego - netykieta to nowe zasady dotyczące relacji w świecie wirtualnym, których nie da się przenieść do "realu” - mówi PAP Life trenerka social media Aleksandra Dejnarowicz.

Źródłem netykiety jest naturalna ludzka potrzeba harmonijnego współżycia społecznego w świecie wirtualnym. "Pojawiła się ona wraz z rozwojem internetu/mediów społecznościowych w celu ustalenia pewnych wzorców zachowań, komunikacji między +userami+” - mówi Dejnarowicz i dodaje, że choć "wiele osób próbowało spisać zasady netykiety, jest to zbiór niezwykle dynamiczny, ciągle zmieniający się - tak samo, jak zmienia się internet”.

Jak twierdzi medioznawca Jacek Wasilewski, geneza netykiety jest podobna do powstania etykiety w innych przestrzeniach publicznych. "Fora dyskusyjne zaczęły nerwowo reagować na inwektywy, ponowne zadawanie tych samych pytań. Członkowie kanałów IRC irytowali się trollowaniem i floodowaniem, czyli zalewaniem przestrzeni komunikacyjnej śmieciowymi komunikatami, uniemożliwiającymi innym wymianę informacji czy rozmowę" - mówi ekspert.

Tak jak etykieta przy stole pozwala nam zjeść bez irytacji zachowaniem innych, tak netykieta pozwala nam funkcjonować w sieci w miarę przyjaźnie. Jest potrzebna, tak jak wszystkie dobre maniery czy zapisane w prawie zasady współżycia społecznego. Czasami zasady te dotyczą braku myślenia o odbiorcy (załączanie wielkich plików, co powoduje „zapychanie” poczty), ale także wysyłania e-maili do wielu odbiorców z widocznymi adresami mailowymi - co narusza zasady prywatności i może powodować w przyszłości spam do adresatów.

Według Dejnarowicz do najczęstszych przykładów łamania netykiety należą: używanie wulgaryzmów, trolling internetowy (obrażanie, prowadzenie do kłótni), wysyłanie spamu (niechcianych wiadomości), łańcuszków szczęścia (częste zjawisko w mediach społecznościowych), pisanie wielkimi literami (uznane jako mówienie podniesionym tonem), udostępnianie poufnych danych innych osób czy kopiowanie czyjejś własności intelektualnej (zdjęcia, teksty, grafiki).

"Negatywne zachowania w sieci spowodowane są niecierpliwością i myśleniem tylko o sobie" - mówi Wasilewski, który uważa również, że w "realu" nie lubimy, gdy ktoś jest złośliwy lub wydaje niekontrolowane dźwięki, które co gorsza mogą wzbudzać obrzydzenie. Aby komunikacja była przyjemna, także w sieci, potrzebujemy pewnych zasad. Zachowaniu netykiety sprzyja sytuacja, gdy uczestnicy czatu, grupy komentujących czy udzielający się na forum znają się, natomiast poczucie anonimowości sprawia, że łatwo o agresywne komentarze, język hejtu, brak myślenia o odbiorcy lub nachalność.

Zdaniem eksperta respektowanie zasad netykiety zależy więc od tego, do kogo mówimy i w jakim celu.

Jak twierdzą specjaliści, w sieci wszystkie błędy są częste. Niektóre z nich są używane celowo ironicznie - np. „nie zdanżać”, choć już „włanczanie” jest po prostu błędem nieświadomym. Pojawiają się problemy z pisownią „nie” z imiesłowami, fleksją, nie mówiąc już o „przekonywujących” argumentach. Nagminne jest nieprawidłowe używanie znaków interpunkcyjnych, błędy ortograficzne, pleonazmy („dnia dzisiejszego”), nieużywanie znaków diakrytycznych, błędy składniowe (np. "używać coś" zamiast "używać czegoś"). Choć oczywiście rzeczywistość internetowa dopuszcza stosowanie błędów, np. w trakcie rozmowy poprzez różnego rodzaju komunikatory internetowe.

Wasilewski podkreśla, że nikt nie lubi wytykania mu błędów, ale dobrze, jeśli odwołamy się do wspólnych celów rozmowy i poczucia bezpieczeństwa w przypadku ujawniania naszych danych. Zastrzeżenie może spowodować, że sytuacja się nie powtórzy - podobnie jest ze zwracaniem uwagi na niepalenie w niedozwolonych miejscach czy przeklinanie na placu zabaw. Jeśli dbamy o te miejsca, możemy czuć się w nich lepiej.

Dejnarowicz podsumowuje, że kierując się zasadami etykiety w świecie wirtualnym budujemy swoją markę osobistą, czyli nasz wizerunek. (PAP Life)

lsw/ jbr/

Reklama
Reklama
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon