Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

"Jedwabne to wierzchołek góry lodowej", ale najnowsze ustalenia historyków nie przedostają się do szkolnych podręczników

Logo TOK FM TOK FM 2019-07-10 Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Obchody 78. rocznicy pogromu Żydów w Jedwabnem

Obchody 78. rocznicy pogromu Żydów w Jedwabnem
© AGNIESZKA SADOWSKA

10 lipca 1941 roku w Jedwabnem zginęło ponad 300 Żydów, a za atakiem na nich stali Polacy. Obecna narracja IPN jest jednak taka, że "Polacy byli sprawcami sensu stricte, zaś sprawstwo sensu largo należy przypisać Niemcom, którzy byli obecni podczas zbrodni".

Instytut Pamięci Narodowej próbuje szukać usprawiedliwienia dla wydarzeń sprzed lat, pisząc dziś – w dniu rocznicy: "Jak wynika ze śledztwa IPN zbrodni dokonało m.in. ok. 40 miejscowych Polaków, którzy, jak ustalono byli sprawcami sensu stricte, zaś sprawstwo sensu largo należy przypisać Niemcom, którzy byli obecni podczas zbrodni".

Zdaniem prof. Piotra Foreckiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, politologa, który od lat zajmuje się tematyką polsko-żydowską, historia jest inna niż ta, którą próbuje się nam narzucać. - Dziś wiedzy na temat współudziału Polaków w Zagładzie tylko i wyłącznie przybywa. Jedwabne to jest naprawdę wierzchołek góry lodowej. Jeżeli przyjrzeć się publikacjom pracowników i pracowniczek Centrum Badań nad Zagładą Żydów, w tym ostatniej publikacji 'Dalej jest noc', to obraz, który się z tych publikacji wyłania, jest zatrważający– mówi Forecki.

Książka "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" autorstwa prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego wywołała ogromne poruszenie w IPN. Odpowiedziano na nią odrębną publikacją, zaprzeczając części faktów. - Recenzję IPN trudno nazwać jakąś polemiką naukową. Naprawdę - tłumaczy P. Forecki.

Jak dodaje, problemem jest to, że najnowsze ustalenia historyków nie przedostają się do szkolnych podręczników. - Zadajmy sobie pytanie, co zostało z debaty jedwabieńskiej i co znalazło się w podręcznikach? Ta problematyka albo w ogóle jest nieobecna, albo jest obecna, ale utkana rozmaitymi kliszami, co uniemożliwia zrozumienie wielu procesów. Skutki takiej polityki historycznej będziemy zbierać przez wiele lat. Zresztą już je zbieramy – tłumaczy prof. Forecki.

"Były winy polskie i żydowskie? Otóż nie!"

– Każdy fakt, który ma charakter faktu problematycznego, u nas w Polsce znajduje wytłumaczenie. Uznaje się, że wszystko można jakoś opisać i usprawiedliwić.  Wychodzi się z założenia, że były i winy polskie, i winy żydowskie. Otóż nie!  – mówi kategorycznie Piotr Forecki.

Jak mówi dr Alicja Bartuś z Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, to jak dziś przekazujmy wiedzę o Holocauście, będzie mieć znaczenie dla przyszłych pokoleń. - Dużo zależy od tego, jak będziemy kształtować dzieci ze szkoły podstawowej. Nie chodzi tylko o to, czego będziemy je uczyć, choć to też jest ważne. Ale chodzi też o to, jakie wartości będziemy im przekazywać, bo oni potem te wartości, w swoim dorosłym życiu, będą powielać – mówi nasza rozmówczyni.

Jak dodaje, najważniejsze, by potrafić wyciągać wnioski z tego, co było. – Młodzież nie umie łączyć przeszłości, tego co się zdarzyło ze współczesnością. Nie widzą ścieżek, które powodują, że mechanizmy zbrodni są takie same, bez względu na to, czy zbrodnia wydarzyła się w latach 40-tych czy dzieje się dzisiaj - tłumaczy dr Bartuś.

W jej ocenie, zbyt często wychodzimy z założenia, że mowa nienawiści to tylko słowa. - To nie jest tak. Każda zbrodnia zaczyna się od słów, słowo jest na początku, a potem za tym idą czyny. Jeśli prześledzi się kilka ludobójstw, obserwuje się to tu i teraz, dzisiaj, to powinna się nam zaświecić czerwonka lampka: "Na razie to tylko słowo, ale co będzie dalej"? Musimy znać fakty, znać mechanizmy, żeby nie być jak chorągiewka - mówi Alicja Bartuś. 

"Niepotrzebnie dzielimy historię na My i Oni"

Adam Musiał prowadzi z młodzieżą zajęcia o Holocauście, oprowadza też po miejscach Zagłady. Jak podkreśla, ważne, by nie dzielić tego, co wydarzyło się przed laty, na My i Oni - na to, co dotyczyło Żydów, i na to co dotyczyło Polaków. - To jest nasza wspólna historia, a o tym zapominamy - mówi Musiał.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Pan Adam często rozmawia o tym z młodzieżą, łączy historię z teraźniejszością.  Podaje jeden z przykładów, które wprost odnoszą się do nienawiści – to dyskusje wokół uchodźców, niechęć do nich.

- Zrobiłem lekcję poświęconą temu zagadnieniu. Pokazałem, że setki tysięcy, a właściwie miliony Polaków w przeszłości też były uchodźcami. W latach 40-tych ponad 100 tysięcy polskich uchodźców ze Związku Radzieckiego wyjechało do muzułmańskiego Iranu, który nie stawiał żadnych warunków i przyjął wszystkich, w tym mnóstwo dzieci. Ale jest też przykład ostatni, z lat 80-tych, przykład Polaków, którzy uciekali przez Austrię na Zachód. Pokazałem młodzieży gazetę „New York Times”, w której cytowano austriackich mieszkańców i austriackich oficjeli. Już wtedy mówili tym samym językiem, co dziś – o „zalewie”, o „napływie”, o „fali uchodźców”. I to dotyczyło polskich uchodźców. Uczniowie byli bardzo zdumieni, że to byli Polacy - tłumaczy Musiał.

Reklama
Reklama

Więcej na TOKFM.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon