Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Gigantyczny wyciek danych z systemu PESEL

Logo Rzeczpospolita Rzeczpospolita 2017-12-14 Grażyna Zawadka
© Fotorzepa, Bartosz Sadowski

Są pierwsi podejrzani w sprawie wycieku na wielką skalę danych z systemu PESEL. To wierzchołek góry lodowej – twierdzą śledczy.

Informacje ze strategicznej państwowej bazy zawierającej dane milionów Polaków – ich nazwiska, daty urodzenia i miejsca zamieszkania – nielegalnie trafiały do firmy windykacyjnej. Przekazywała je bezprawnie kancelaria komornicza z Warszawy.

Jej właściciel Rafał W. oraz troje jego pracowników (byłych i obecnych) właśnie usłyszeli zarzuty.

– Komornik jest podejrzany o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, za co grozi do dziesięciu lat pozbawienia wolności – mówi Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Inni biorący udział w przestępczym procederze to byli pracownicy jego kancelarii – Agnieszka B. i Grzegorz G. (który jednocześnie pracował dla firmy windykacyjnej) oraz Bartłomiej W., administrator systemu informatycznego kancelarii. W ubiegłym tygodniu zatrzymała ich ABW.

Afera z wyciekiem danych wybuchła w sierpniu 2016 r. Ministerstwo Cyfryzacji zaalarmowało wtedy prokuraturę, że kilka kancelarii komorniczych pobiera ogromne ilości danych z bazy PESEL, w podejrzanych okolicznościach – nocą i całymi pakietami.

Resort odkrył, że komornicy ściągali miesięcznie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy rekordów z rządowej bazy.

Po rocznym śledztwie prokuratura i ABW ustaliły pierwszych zamieszanych w proceder. Jak doszło do wycieku?

W kancelarii Rafała W. w Warszawie przy al. Solidarności dochodziło do szeregu nadużyć dotyczących wykorzystywania punktu dostępowego rejestru PESEL.

– Polegały m.in. na podłączeniu stanowiska do sprawdzeń w rejestrze PESEL przez zdalny dostęp do siedziby głównej kancelarii oraz podłączeniu stanowiska do sprawdzeń do internetu – mówi prokurator Łapczyński.

W praktyce w „filii" kancelarii komornika hasła do systemu miały osoby nieuprawnione (m.in. pracujący jednocześnie dla firmy windykacyjnej). To zapewniało dostęp do danych 350 tys. osób z rejestru PESEL.

Jak mówi nam prokurator, zatrudnieni w firmie windykacyjnej mieli też dostęp do całej bazy danych kancelarii komorniczej, która obejmowała dane ok. 1 miliona osób.

W dodatku do windykatorów wyciekały numery PESEL osób, które nie miały żadnych długów i co do których komornik nie prowadził postępowań.

– Dotyczyło to personaliów i adresów ok. 800 osób – zaznacza prok. Łapczyński.

Czy i ile windykatorzy płacili komornikowi za cenną wiedzę o obywatelach? Na razie śledczy nie ujawniają.

– To dla firm windykacyjnych, którym prawo nie daje wglądu do rejestru PESEL, informacje wręcz bezcenne – mówi nam jeden ze śledczych.

Ile z ok. 1 mln danych, do których dostęp mieli windykatorzy, zostało przez nich skopiowanych i wykorzystanych oraz do jakich celów? To śledczy wciąż ustalają.

Jednak przypuszczają – jak wynika informacji „Rzeczpospolitej" – że skala wycieku z bazy PESEL była dużo większa i nie ograniczała się tylko do kancelarii Rafała W. i jej współpracy z tą jedną firmą.

Komornik trafił do aresztu. Pozostali podejrzani są na wolności za kaucją (ich łączna kwota to 715 tys. zł). Na poczet grożących Rafałowi W. kar prokurator zabezpieczył jego mienie na 1,5 mln zł (50 tys. w gotówce, resztę w obligacjach).

Rafał W. oraz informatyk częściowo przyznali się do winy. Pozostali – nie.

Reklama
Reklama

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW Z RZECZPOSPOLITEJ

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon