Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Przez skandal wokół Kazika i Trójki PiS jest na prostej drodze do odzyskania łatki "partii obciachu" [ANALIZA]

Logo Gazeta.pl Gazeta.pl 2020-05-19 Łukasz Rogojsz

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński
© Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Skandal wokół Radiowej Trójki i ocenzurowania piosenki Kazika Staszewskiego nie obali rządu Prawa i Sprawiedliwości. Być może nie wywoła nawet poważnego tąpnięcia w sondażach. Nie oznacza to jednak, że PiS uniknie konsekwencji nadgorliwości swoich medialnych akolitów. A te, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, mogą być bardzo poważne.

Od momentu przejęcia władzy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość, a konkretnie Jarosław Kaczyński, wierzy, że niemal 40-milionowym państwem można kompleksowo zarządzać nie przez sprawne instytucje, a przez usłużnych partyjnych nominatów. Rządzący niejednokrotnie boleśnie przekonali się już o nieprawdziwości tego założenia. Jednak to najnowsza wpadka - zarzuty o cenzurę antyrządowej piosenki Kazika Staszewskiego na antenie Radiowej Trójki - może być dla nich wyjątkowo dotkliwa w skutkach.

Kazik zawsze w kontrze

Dlaczego? Bo co innego być krytykowanym przez Krystynę Jandę, Macieja Stuhra czy Maję Ostaszewską - cała trójka już kilka lat temu opowiedziała się po jednej stronie politycznej barykady i po wielokroć dawała wyraz swoim politycznym preferencjom - a co innego zebrać razy od Kazika. Mówiąc wprost: kiedy Kazik krytykuje polityków, jest w tym wiarygodny. Znów: dlaczego? Bo krytykował ich od zawsze, od zawsze był antysystemowy i miał na pieńku z władzą. Nigdy do żadnej władzy się nie przymilał, zawsze trzymał dystans od bieżącej polityki.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie wsadzi go do szufladki z napisem "Salon" czy do drugiej, z napisem "Dobra zmiana". Nawet w ostatnich latach Kazik równo rozdzielał razy, raz krytykując jednych, a raz drugich. Poniżej dwa przykłady z ostatnich lat, które pokazują, że Kazik do PiS-u wcale uprzedzony nie jest.

Styczeń 2018 roku, RMF FM:

[Obecna władza] Nie przeszkadza bardziej niż poprzednia. Co więcej, może to dosyć egoistyczne i merkantylnie zabrzmi, nawet ostatnio się dowiedziałem, że podniesiono mi i innym artystom kwotę ulgi podatkowej.

Styczeń 2018 roku, „Dziennik Gazeta Prawna”:

Nie czytam gazet i nie oglądam telewizji. Nie opiewam sukcesów dobrej zmiany, ale nie widzę, by pozycja Polski, by sytuacja tutaj była dużo gorsza niż za poprzedniej władzy.

Od lidera Kultu obrywało na przestrzeni ostatnich 30 lat wielu prominentnych polityków: Lech Wałęsa, Józef Oleksy, Andrzej Lepper, Waldemar Pawlak. Byli z różnych obozów politycznych, mieli różne poglądy, rządzili Polską w różny sposób. Dzisiaj do tego grona dołączył Jarosław Kaczyński i też nie ma w tym nic niezwykłego. Nie zmienił się Kazik, zmieniła się sytuacja. I to ona pchnęła Kazika do napisania kawałka "Twój ból jest lepszy niż mój", w którym prezesowi PiS-u dostaje się za wizytę na zamkniętych dla obywateli Powązkach, mimo epidemii koronawirusa i związanych z nią obostrzeń.

Otwiera się brama, ja nie wierzę oczom, czy jednak się rzeczy inaczej potoczą? Podbiegam, Twoje karki krzyczą "stój", bo Twój ból jest lepszy niż mój. Twój ból jest lepszy niż mój.

Ból ukoić możesz Ty jeden. Wszyscy inni wpadli w biedę. Limuzyny dwie, jedna cały cmentarz Twój, lepszy niż mój.

Jeszcze raz Kazik, tym razem "Magazyn Świąteczny" z listopada 2019 roku. - Kontestuję każdą władzę, chociażby dla zasady, bo władza to opresja - zapewnia.

Dla mnie władza była, jest i będzie złem. Ale koniecznym. Gdyby władzy nie było, świat wyglądałby jak w serialu "The Walking Dead", gdzie najgroźniejsi są dla siebie ludzie, a nie te hordy zombiaków

- dodaje. W tej samej rozmowie wokalista wspomina cytowane już wywiady dla RMF FM i "DGP" z 2018 roku i przyznaje, że obecnie rządzący chcieli go wtedy przeciągnąć na swoją stronę.

Parę słów sprawiło, że jedna strona zaczęła mnie ciągnąć ku sobie i przedstawiać jako piewcę jej dokonań

- zwierza się Kazik. Dorzuca też wielce wymowny fragment o PO-PiS-ie:

Spodziewałem się, że ten PO-PiS w końcu wyruguje kompletnie dla mnie niezrozumiałą potęgę postkomuny, która panoszyła się we wszystkich odnogach władzy: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Niestety, jak wiadomo, najmocniej nienawidzą się ci, którzy są najbliżej - i tak to się potoczyło.

Trudno patrzeć bez emocji

Dzisiaj Kazik jest dla PiS-u niewygodny. Uderzył w bardzo czuły punkt obecnej władzy - oderwanie od rzeczywistości i problemów zwykłych Polaków. Czyli w to, co miało odróżniać PiS od poprzedniej ekipy rządzącej. Miał być koniec buty i arogancji władzy, w 2015 roku politycy PiS-u w dwóch kampaniach wyborczych odmieniali to przez wszystkie możliwe przypadki. A jest prywatyzacja Polski na niespotykaną dotąd skalę. O bucie i arogancji władzy już lepiej nie mówić.

W odróżnieniu od wielu innych artystów, którym z PiS-em mocno nie po drodze, Kazik jest dla wielu Polaków symbolem. Nonkonformizmu, antysystemowości, brutalnej szczerości. Dzisiaj nie jest już tak popularny i tak masowo słuchany jak Dawid Podsiadło, Taco Hemingway, Quebonafide, PRO8L3M czy Tymek. Jednak to (między innymi) na Kaziku wychowały się przynajmniej dwa pokolenia Polaków. To głos, który wciąż się liczy. Jeśli Kazik nagrywa protest song, to Polacy w ten protest się wsłuchują.

I nie, nie oznacza to, że rząd PiS-u z tego powodu upadnie za tydzień czy za miesiąc. Nie oznacza nawet tego, że "dobra zmiana" z miejsca straci w sondażach 5 czy 10 punktów procentowych. Ale oznacza na pewno, że PiS - z powodu mechanizmu, który stworzyło i legionów nadgorliwych partyjnych pomagierów w całym szeregu publicznych instytucji - zaczęło zawadzać tym, którzy w bieżącą politykę niechętnie dotąd się angażowali.

Od Radiowej Trojki odcięli się i potępili jej praktyki m.in. Organek, Kasia Nosowska i Anita Lipnicka. Fisz Emade Tworzywo nagrał protest song "Mój kraj znika", który zadedykował odchodzącym w geście protestu z Myśliwieckiej gwiazdom Trójki.

A wszyscy wokół są zajęci. Oni ciągle są zajęci. Mówię: słuchaj, patrz, jak znika wszystko znika. Jak kraj znika. Jak ja znikam

- słyszymy we wspomnianym utworze.

 

Swój głos w sprawie - dla wielu osób było to dużym zaskoczeniem - zabrał też Dawid Podsiadło, chyba najpopularniejszy dzisiaj polski wykonawca. "Trudno bez emocji patrzeć na kolejny przykład demolowania kultury" - napisał na swoim profilu na Facebooku. Potem rozwinął swój pogląd na sprawę:

Ale jeżeli na dzisiejszej antenie PR3 polityka jest ważniejsza niż muzyka, jeżeli piosenka powoduje powrót najgorszych komunistycznych praktyk, które znam tylko z książek i opowieści, to myślę że moje utwory też nie powinny być grane na tej antenie, dopóki twórcza wolność słowa nie wróci na fale Trójki.

Powiązany wpis na Facebooku

Udostępnione z Facebooka

Zaklinanie rzeczywistości

Właśnie głos tego ostatniego powinien być dla PiS-u poważnym ostrzeżeniem. Takie postacie jak Podsiadło to liderzy opinii pokolenia dwudziesto- i trzydziestolatków. Tych niezaangażowanych w politykę, tych normalsów, tych którzy zazwyczaj zawsze stali z boku i nie chcieli z polskim politycznym piekiełkiem mieć nic wspólnego. Dla nich jeden protest song czy choćby wpis na Facebooku kogoś takiego jak Podsiadło jest wart więcej niż sto konferencji prasowych opozycji, na której opatrzeni i pozbawieni kredytu zaufani politycy będą po raz n-ty szafować wielkimi słowami i mówić o końcu demokracji.

Idąc drogą, którą wytyczyli nadgorliwi medialni aparatczycy w Trójce, PiS - szybciej niż myśli - stanie się popkulturowo trędowate. Po kilku latach spokoju odzyska łatkę partii obciachu, z której należy się śmiać i którą należy omijać szerokim łukiem. A, jak wiadomo, w polityce nie ma nic bardziej zabójczego od śmieszności. Zrażenie do siebie stroniących od polityki i pragnących po prostu dobrego życia "normalsów" - to dzięki nim partii wygrywa od 2015 roku kolejne wybory - będzie więc oznaczać początek końca "dobrej zmiany".

Jeśli dodać do tego polityczno-społeczne zaktywizowanie młodych, którzy od polityki w znakomitej większości stronią, PiS może bardzo szybko obudzić się z powrotem w 2007 i 2011 roku. Zwłaszcza, że czołowi politycy tej partii zdają się albo nie widzieć problemu, albo kompletnie go lekceważyć.

Joachim Brudziński, europoseł i szef sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, na Twitterze co prawda skrytykował nadgorliwość dyrektorów Trójki, ale jednocześnie stwierdził, że "atakowanie PJK za to, że w 10-tą rocznicę największej katastrofy jaka spotkała nasz Naród po 1945 roku, złożył wieniec pod pomnikiem swojego brata oraz na Jego symbolicznym grobie na Powązkach jest czymś barbarzyńskim (pisownia oryginalna)".

  

Z kolei premier Mateusz Morawiecki na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zamieszanie wokół Radiowej Trójki nazwał "tematem zastępczym". Jak napisał, trudno mu pojąć trudno "kwestionowanie godnego uczczenia rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. Zarówno ostatniej - już dziesiątej - jak i każdej innej". "Powiem bardzo wyraźnie: TAK, odwiedzenie grobów i pomników Ofiar Katastrofy Smoleńskiej było, jest i będzie naszą powinnością. Nawet w czasie epidemii. Bez takich gestów państwo staje się grupą ludzi realizujących cele zredukowane wyłącznie do zapewnienia minimum egzystencji lub jakichś ekonomicznych interesów. A naród staje się tylko grupą osób posługujących się tym samym językiem" - czytamy dalej we wpisie szefa rządu.

Powiązany wpis na Facebooku

Udostępnione z Facebooka

Rzecz w tym, że zaklinanie rzeczywistości nie jest dobrym sposobem na jej poskromienie. Tyle że aby opanować ten kryzys, politycy PiS-u musieliby odciąć się od swoich pomagierów w mediach publicznych, a być może nawet przyznać Kazikowi rację. Zwłaszcza to ostatnie wydaje się jednak scenariuszem z gatunku political fiction. Oznaczałoby bowiem krytykę prezesa, a jeśli w partii rządzącej będą musieli wybierać pomiędzy zachowaniem politycznie, społecznie i moralnie racjonalnym, a przypodobaniem się swojemu zwierzchnikowi, zawsze wybiorą to ostatnie. Minione pięć lat niejednokrotnie tego dowiodło. Problem polega na tym, że później cenę za to zapłaci cały obóz polityczny.

[Uwaga od redakcji: Opinie w tym artykule są opiniami autora, opublikowanymi przez naszego partnera, i nie reprezentują poglądów Microsoft News ani Microsoft]

Czytaj także

Reklama
Reklama

Więcej od Gazeta.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon