Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

To było starcie mistrzów

Logo Przegląd Sportowy Przegląd Sportowy 2021-01-25 Ryszard Opiatowski
Damian Durkacz pokazał się z dobrej strony w walce z Aleksiejem Mazurem. Był skuteczniejszy od Rosjanina, zadawał więcej ciosów. © Suzuki Boxing Night Damian Durkacz pokazał się z dobrej strony w walce z Aleksiejem Mazurem. Był skuteczniejszy od Rosjanina, zadawał więcej ciosów.

Gala Suzuki Boxing Night to był pięściarstwa na wysokim poziomie. Wśród tych, którzy zachwycili, był też Damian Durkacz.

Miała być emocje i były. Czwarta gala Suzuki Boxing Night, która odbyła się w Lublinie, miała w nazwie „Starcie mistrzów” i rzeczywiście w większości pojedynków oglądaliśmy mistrzów, najczęściej swoich krajów, ale był też czempion globu. W kategorii średniej kunszt pokazał Rosjanin Gleb Bakszi. My cieszyliśmy się z tego, jak w starciu z innym Rosjaninem Aleksiejem Mazurem boksował Damian Durkacz w wadze lekkopółśredniej.

Seriami jak z karabinu

Durkacz jest o krok od tego, by wywalczyć awans do turnieju olimpijskiego. By tego dokonać, musi w kwietniu w Londynie pokonać tylko jednego rywala – Węgra Milana Fodora. To jest mańkut. Dlatego trener naszej kadry Walery Korniłow szuka wartościowych rywali dla Durkacza, którzy boksują z odwrotnej pozycji. Takim jest Mazur. Już raz pokonał Damiana, więc nasz pięściarz bardzo chciał mu się zrewanżować podczas gali Suzuki Boxing Night. Od pierwszego gongu rzucił się na Rosjanina i „strzelał” seriami ciosów jak z karabinu. Rosjanin nie chciał być gorszy, więc przez trzy rundy oglądaliśmy pięściarską bitwę. W ostatniej rundzie polała się krew z lewego łuku brwiowego Mazura. A sędziowie niejednogłośnie 2:1 jako zwycięzcę wskazali Durkacza.

– Najważniejsze, że Damian wypełniał założenia taktyczne. Jestem z niego zadowolony – ocenił występ swojego zawodnika Korniłow.

– Ja też jestem bardzo zadowolony z postawy Damiana, bo cały czas wywierał presję na rywalu – dodał prezes Polskiego Związku Bokserskiego, Grzegorz Nowaczek.

Szeroko uśmiechał się też Durkacz, choć przyznał, że mógł spisać się lepiej. – Najważniejsze, że rewanż się udał. Rosjanin nie pozwalał mi boksować tak jak chciałem. Jego prawy krótki dochodził, choć nie był mocny. Muszę nad tym popracować, bo Węgier pewnie obejrzy moją walkę. Ale nie przejmuję się tym. Teraz walczy mi się lepiej z mańkutami niż kiedyś, bo mam prawą rękę silniejszą. Węgier, który stoi mi na drodze do olimpijskiego awansu, też lubi nadawać tempo walki. Zapowiada się niezła wymiana ciosów, bo nikt nie będzie chciał pola oddać. Kto więcej serca zostawi w ringu, ten wygra.

Durkacz jest najbliżej awansu do Tokio z polskich pięściarzy, ale inni też nie tracą nadziei na to, że w lipcu polecą na igrzyska. W Lublinie kilku z nich pokazało się z niezłej strony. W wadze średniej Mateusz Goiński pokonał Czecha Milosa Bartla 2:1. – To był bardzo wymagający rywal. Nieprzypadkowo pięć razy był mistrzem Czech. W drugiej rundzie odcięło mi energię, bo dostałem cios poniżej pasa, ale nie miało wpływu na walkę. Całe szczęście, że PZB i Suzuki organizują nam takie gale, bo możemy się rozwijać – powiedział Goiński.

Zwycięstwo w kategorii średniej odniósł Filip Wąchała, który pokonał Mohammada Alyazouri z Jordanii. Polak do ringu wrócił po roku przerwy. W półciężkiej Daniel Adamiec zwyciężył Stivena Aasa z Estonia. Rywal był liczony w pierwszej rundzie.

– Podłączyłem go do prądu, ale nie udało się skończyć walki przed czasem. Najważniejsze, że znów cieszy mnie boks. Kiedyś miałem chwile zwątpienia. Teraz mam wspaniałego trenera, odpowiednie zaplecze, nie muszę martwić się o jutro, nic tylko pracować. Nikt z nas nie narzeka, tylko zasuwamy, by spełnić marzenia – powiedział Adamiec, który Korniłowa nazywa „ojcem swoich sukcesów”.

Rosjanie chwalą Polskę

Białorusina chwalą też pozostali reprezentanci Polski. Podkreślają, że robią przy nim postępy. A Korniłow jest zadowolony, że na zgrupowaniu we Władysławowie są też reprezentanci innych krajów. Polacy trenując z nimi mogą wiele się nauczyć. Zwłaszcza od Rosjan, wśród których jest dwóch mistrzów świata. W Lublinie mieli boksować obaj, ale dzień przed galą kontuzję odniósł Muslim Gadżimagomedow

W ringu stawił się za to Bakszi. I pokazał znakomity boks. Bawił się z Litwinem Vitautasem Balsisem jak kot z myszką. Pod koniec walki Litwin był liczony, przed nokautem uratował go gong.

– Na każdy walkę wychodzę z nastawieniem by wygrać, nieważne, z kim walczę. Dziękuję, że mogłem pokazać się w Lublinie i że wraz z całą drużyną mogę trenować we Władysławowie. Polska to wyjątkowe miejsce, bardzo miło nas przyjęto. Nad Bałtykiem mamy bardzo dobre warunki do pracy. Chętnie będę tu wracać – powiedział Bakszi.

Mistrz świata zdąży dobrze zapoznać się z naszym krajem, bowiem Rosjanie będą trenować w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie do 29 stycznia. Podobnie jak reprezentanci Litwy, Estonii, Czech i Jordanii. A już są plany, by na kolejne zgrupowanie do Polski zaprosić bokserów z... 34 krajów! Nie tylko z Europy, ale też m.in. z USA czy Kanady.

Może nie jesteśmy jeszcze potęgą w boksie olimpijskim, ale już inni postrzegają nas jako potęgę pod względem organizacyjnym. W Lublinie gościem honorowym gali był Rosjanin federacji Umar Kremlew, który został prezydentem światowej federacji boksu amatorskiego (AIBA) 12 grudnia ubiegłego roku.

– Pracujemy nad kontaktami w światowej federacji, mamy dobre relacje z szefem AIBA. Pierwszy raz w Polsce był w Polsce. Mówił, że czuł się jak w domu. Tak ciepło został przywitany I cieszy się, że w kwietniu w Kielcach odbędą się mistrzostwa świata juniorów. Nigdy wcześniej tak duża impreza bokserska w Polsce nie była rozgrywana – podkreśla Nowaczek.

Zanim w Kielcach powalczą juniorzy, wcześniej czekają nas kolejne gale Suzuki Boxing Night.

– Najbliższe dwie też odbędą się w Lublinie. Kolejna 27 lutego. Damy wówczas również szansę pokazania się pięściarkom. A w drugiej połowie roku planujemy trzy, cztery kolejne gale – mówi nam prezes Suzuki Motor Poland, Piotr Dulnik.

EBL: Śląsk na fali, kolejna efektowna wygrana

Nie będzie treningów w większych grupach przed Australian Open

Wilfredo Leon z 14. nagrodą MVP w bieżącym sezonie

Reklama
Reklama

WIĘCEJ NA PRZEGLADSPORTOWY.PL

Przegląd Sportowy
Przegląd Sportowy
Reklama
image beaconimage beaconimage beacon