Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Ukraińcy zgotują im krwawą łaźnię. Gen. Skrzypczak wie, gdzie okrążyć Rosjan i zmusić ich do poddania

Logo Fakt Fakt 12.07.2022 Wojciech Kubik
Po początkowych sukcesach Rosjan, teraz to Ukraińcy zdobywają teren wokół miasta. © Forum Po początkowych sukcesach Rosjan, teraz to Ukraińcy zdobywają teren wokół miasta.

Ukraina mobilizuje milionową armię. Wyposażone w zachodni sprzęt siły mają przechodzić do ofensywy. Pierwsze ataki przypuszczono na punkty dowodzenia i centra łączności. Jednak to dopiero preludium do większych działań. Gen. Waldemar Skrzypczak wskazuje prawdopodobny cel najbliższego ataku. – Wystarczy w tym mieście zablokować wojska rosyjskie i Rosjanie sami się poddadzą. Bez walki – mówi Faktowi były dowódca Wojsk Lądowych.

Polscy wojskowi przewidują, że w najbliższym czasie ukraińska ofensywa powinna skupić się na południowym odcinku frontu. © Forum Polscy wojskowi przewidują, że w najbliższym czasie ukraińska ofensywa powinna skupić się na południowym odcinku frontu.

Zniszczone dwa rosyjskie centra dowodzenia na południowym odcinku frontu to efekt ukraińskich kontrataków z minionej doby. Wojskowi nie mają wątpliwości, że Ukraińcy szykują Rosjanom "niespodziankę".

Wojna w Ukrainie. Milionowa armia szykuje się do ataku

W nocy z niedzieli na poniedziałek (11 lipca) ukraińskie rakiety rozniosły w pył punkt dowodzenia rosyjskich wojsk na przedmieściach Chersonia, w miejscowości Czornobijawka. W poniedziałek rano przeprowadzono kolejny atak na dowództwo. Tym razem w Nowej Kachowce. Staje się jasne, że Ukraińcy przechodzą do kontruderzenia.

W ostatnich dniach nasiliły się ataki na rosyjskie centra dowodzenia, bazy logistyczne i ośrodki łączności na południowym odcinku frontu. © Twitter W ostatnich dniach nasiliły się ataki na rosyjskie centra dowodzenia, bazy logistyczne i ośrodki łączności na południowym odcinku frontu.

– O to właśnie chodzi! Ukraińcy raczej nie strzelają z HIMARS-ów do czołgów, tylko walą w system dowodzenia. Uderzają teraz w najwrażliwszą strunę rosyjskiego systemu. Paraliżują dowodzenie i to jest bardzo dobry pomysł – ocenia gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Ukraińscy obrońcy w okolicach Chersonia zostawiają rosyjskim okupantom różne ciekawe pamiątki. © Twitter Ukraińscy obrońcy w okolicach Chersonia zostawiają rosyjskim okupantom różne ciekawe pamiątki.

Ukraińskie władze potwierdzają, że czas obrony i czekania na rosyjskie ataki się skończył. Wyposażona przez Zachód armia Ukrainy niedługo pokaże, na co ją stać. Prezydent Wołodymyr Zełenski wydał swym wojskowym rozkaz odzyskania przejętych przez Rosjan regionów. Siły mają być już w gotowości.

Wokół miasta widać wiele zniszczonego rosyjskiego sprzętu. © Twitter Wokół miasta widać wiele zniszczonego rosyjskiego sprzętu.

Ukraina gromadzi liczące milion żołnierzy siły, które są wyposażone w zachodnią broń, aby odzyskać okupowane przez Rosję tereny na południu kraju – przyznał w rozmowie z "The Times" ukraiński minister obrony, Ołeksij Reznikow.

Ofensywa już się zaczyna. Mogą otoczyć tysiące Rosjan

Zdaniem wojskowych, ataki na rosyjskie centra dowodzenia to wstęp do ofensywy, która prawdopodobnie nastąpi na południowym odcinku frontu. Jak wyjaśnia gen. Waldemar Skrzypczak, główny cel ataku powinien być jeden.

– Jak Ukraińcy sforsują Dniepr, to najpierw powinni zablokować Chersoń i pójść w dwóch kierunkach. Jedno uderzenie powinno iść w kierunku na Krym, a drugie w kierunku na Melitopol. W tej przestrzeni operacyjnej Rosjanie nie mają już wielu wojsk. Jakby szło uderzenie na Krym i Melitopol, natychmiast runie cała operacja na łuku donbaskim – mówi generał.

Jednocześnie zastrzega, że gdyby to on odpowiadał za planowanie najbliższej ofensywy, wcześniej zacząłby ograniczony atak na północnym odcinku frontu. W okolicach Charkowa starałby się wypchnąć Rosjan poza granice Ukrainy. Jednocześnie wiązałby jak największe siły rosyjskie w Donbasie, grożąc nawet lokalnymi kontratakami.

Przewidując powodzenie południowej ofensywy, gen. Skrzypczak radzi też, co powinni zrobić Ukraińcy, aby nie wplątać się w długotrwałe walki miejskie w Chersoniu. Rosjanie bowiem mogliby chcieć bronić tego miasta podobnie, jak wcześniej Ukraińcy Mariupola.

– Po sforsowaniu Dniepru wcale nie chodzi o to, żeby zdobywać Chersoń. Po co tam tracić wojsko na zdobywaniu Chersonia jak Rosjanie w Mariupolu i Siewierodoniecku? Szturmowanie miasta przez Ukraińców nie ma sensu. Wystarczy w mieście zablokować wojska rosyjskie i oni sami się poddadzą. Bez walki. Mają tak niskie morale, że jak będą okrążeni, to się poddadzą – uważa gen. Skrzypczak.

Wojskowy nie wyklucza, że jeśli Ukraińcom wystarczy sił, mogliby wyprowadzić na południowym odcinku frontu dwa uderzenia. Jedno, po sforsowaniu Dniepru, w stronę Krymu, a drugie od strony Zaporoża. Jego celem byłby Melitopol.

– Ta wojna będzie długo trwała, a milionowa armia to jest dużo wojska – zaznacza gen. Waldemar Skrzypczak.

Amerykański generał zdradza plany Putina. To jednak smutne wieści

Polska broń przyszłości trafiła na Ukrainę. Rosjanie w powietrzu mogą mieć problem

Rosja może zaatakować w tym miejscu. Generał Skrzypczak wie, jak się skutecznie obronić

Ten artykuł po raz pierwszy ukazał się na stronie Faktu 11.07.2022 r.

Reklama
Reklama

WIĘCEJ NA FAKT.PL

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon