Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Niespodziewane słowa tłumaczki Tuska o Kwaśniewskim i Komorowskim

Logo DoRzeczy DoRzeczy 2019-03-26 DoRzeczy Online
Tłumaczka Magdalena Fitas-Dukaczewska © PAP / Leszek Szymański Tłumaczka Magdalena Fitas-Dukaczewska

Magdalena Fitas-Dukaczewska, była tłumaczka wielu prezydentów i premierów, opowiedziała o kulisach swojej pracy. W wywiadzie padło też pytanie o Smoleńsk.

Fitas-Dukaczewska powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że latając po świecie z najważniejszymi osobami w państwie, często była "niewyspana i głodna".

– Trzeba mieć w torebce batoniki energetyczne, żeby zjeść je podczas przejazdu między spotkaniami. Zdarzało się, że prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski przekazywali mi odkrojone kawałki jedzenia ze swojego talerza – stwierdziła.

Dopytywana, czy podobnie robił Lech Kaczyński, odparła: – Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Dla niego zresztą pracowałam najkrócej – przypomniała wyjaśniając, że odeszła z kancelarii prezydenta w 2007 r.

– Dla PiS Marek Dukaczewski był uosobieniem zła, a WSI były wrogiem. Wiele osób, łącznie z prezydentem Kaczyńskim, wiedziało o naszym związku, ale czuło się bezpiecznie, gdy je tłumaczyłam, i nie drążyło tematów osobistych. Dopóki nie pojawiło się to w druku, można było na to przymknąć oko – oświadczyła żona byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych.

Fitas-Dukaczewska była również pytana o tłumaczenie rozmów Donalda Tuska w Smoleńsku, po katastrofie tupolewa. Oświadczyła, że nie może i nie chce o tym mówić. – Przyjęłam, że wszystko, co widzę i słyszę, wykonując zlecenie dla klienta, musi być chronione – powiedziała.

Czytaj także:

Zdenerwowany Kaczyński odwołał wystąpienie premiera? Oto nasze ustalenia

Reklama
Reklama

Więcej od DoRzeczy

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon