Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Nowe fakty ws. znajomego Dawida Kosteckiego. Przekazał wiadomość dla szefa MSWiA

Logo Radiozet.pl Radiozet.pl 2019-08-17

© fot. TOMASZ JAGODZINSKI/East News

- Proszę przekazać Mariuszowi Kamińskiemu pozdrowienia – m.in. taką wiadomość miał przekazać dziennikarzom Gazety Wyborczej przez telefon Maciej M., znajomy zmarłego Dawida Kosteckiego z celi. Miał również dodać, że "chodzi o spotkanie w hotelu” i Mariusz Kamiński "będzie wiedział o co chodzi”.

Bokser Dawid Kostecki, osadzony w zakładzie karnym na Białołęce, odbywał karę ponad 5 lat pozbawienia wolności za kierowanie grupą przestępczą, rozboje, handel narkotykami i czerpanie korzyści z sutenerstwa. 2 sierpnia pięściarz popełnił samobójstwo. Przypomnijmy, że sportowiec jako pierwszy ujawnił powiązania wysoko postawionych funkcjonariuszy CBŚP z właścicielami agencji towarzyskich na Podkarpaciu. Mieli w nich bywać i korzystać z ich usług politycy oraz urzędnicy państwowi. Śledztwo w tej sprawie prowadzi z kolei wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie.

Zobacz także

Kolejny kluczowy świadek afery podkarpackiej dostaje pogróżki

Wiele osób – między innymi posłowie PO-KO – uważa, że tragedia, które rozegrała się w białołęckim zakładzie, miała związek właśnie z tą aferą.

Niewystarczająca sekcja zwłok?

Ponadto, pełnomocnicy rodziny Dawida Kosteckiego wydali już któreś z kolei oświadczenia, w którym wskazują, że przeprowadzona sekcja zwłok jest ich zdaniem niewystarczająca. Według nich, ślady na ciele boksera wskazują na udział osób trzecich w jego śmierci. Pod oświadczeniem udostępnionym na Facebooku podpisali się mecenas Roman Giertych oraz mecenas Jacek Dubois. "Po ponownej analizie dostępnych materiałów, oględzinach ciała zmarłego oraz konsultacji z lekarzami uważamy, że ślady ujawnione na ciele zmarłego Dawida Kosteckiego mogły powstać podczas walki, a zatem wskazują na udział osób trzecich w zdarzeniu" – czytamy w komunikacie.

gwscreen © Dostarczane przez EUROZET gwscreen

Maciej M. – który miał w piątek dodzwonić się do Wyborczej – był bliskim znajomym zmarłego. Dwa tygodnie po samobójstwie Kosteckiego, M. również miał próbować popełnić samobójstwo. Wtedy podjęto decyzję o przeniesieniu na oddział zamknięty krakowskiego szpitala psychiatrycznego.

Wiadomość Macieja M. dla dziennikarzy Gazety Wyborczej

To stamtąd M. miał skontaktować się z dziennikarzami GW. Przekazał im min., że Dawid Kostecki nie popełnił samobójstwa a jego śmierć podyktowana była dużą wiedzą na temat tzw. afery podkarpackiej.

Zobacz także:

Śmierć Dawida Kosteckiego. Kolejny więzień chciał popełnić samobójstwo

Po tym incydencie, Macieja M. znów przeniesiono – nie podano jednak do wiadomości jego lokalizacji. Jak ustaliła Wyborcza, M. prawdopodobnie jest w szpitalu przy zakładzie karnym numer 2 w Łodzi.

W piątek – jak informuje łódzka GW – M. miał skontaktować się ponownie z dziennikarzami. Przekazał m.in., że personel szpitalny oraz pracownicy więzienia próbują dowieść jego niepoczytalności. Relacjonował, że w swojej celi znalazł gwoździe. Podał również, że celę odłączono od prądu a sam boi się, że zostanie oskarżony o próbę przemycenia gwoździ by rzekomo zrobić sobie krzywdę.

Zobacz także:

Tajemnicze nakłucia na szyi Kosteckiego. Pięściarz został zamordowany?

Według doniesień Wyborczej, bliscy M. odwiedzili go w sobotę w łódzkim zakładzie. Nie mogli jednak wynieść z więzienia kartki, zawierającej oświadczenie Macieja M. dla mediów.

M. jednak sam dodzwonił się do Wyborczej. Miała to być krótka rozmowa, w trakcie której twierdził, że grożono mu śmiercią.

- W zakładzie karnym w Rzeszowie wychowawca powiedział mi „ lepiej, żebyś pier****** się na linę – relacjonował M. Jak dodawał, jest także w posiadaniu informacji, obciążających prokuratura generalnego Zbigniewa Ziobrę i Patryka Jakiego.

Zobacz także:

Sekcja zwłok Dawida Kosteckiego zostanie powtórzona? Prokuratura zaprzecza

Miał również komunikat, skierowany do szefa MSWiA.

- Proszę przekazać Mariuszowi Kamińskiemu pozdrowienia. Chodzi o spotkanie w hotelu. On będzie wiedział o co chodzi – miały to być ostatnie słowa, po których Maciej M. zakończył rozmowę.

 

RadioZET.pl/Onet.pl/lodz.wyborcza.pl

Reklama
Reklama

Więcej od dostawcy Radiozet.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon