Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Szumowski będzie domagał się 100 tys. złotych

Logo Rzeczpospolita Rzeczpospolita 2020-06-03 p.mal

© Fotorzepa, Jakub Czermiński Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że minister Łukasz Szumowski będzie domagał się 100 tys. złotych na cele charytatywne za oskarżenia pod adresem jego rodziny.

We wtorek wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że poseł Andrzej Rozenek i wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski mają przeprosić za "haniebne słowa" pod adresem ministra Łukasza Szumowskiego.

Zgorzelski i Rozenek zapowiedzieli, że nie zamierzają przepraszać za swoje wypowiedzi. "Naczelny kupiec Ministerstwa Zdrowia Janusz Cieszyński zamiast wzywać kumpli rodziny #Szumowski do zwrotu środków publicznych nadpłaconych za maseczki i respiratory, wzywa mnie do przeprosin za słowa, które w imieniu Polaków skierowałem do pazernej i rozrzutnej władzy" - napisał na Twitterze Zgorzelski.

"Żadnych przeprosin nie będzie. Trzeba powołać komisję śledczą do zbadania interesów rodziny Szumowskich" - skomentował Rozenek.

Dziś w rozmowie z WP.pl Cieszyński powiedział, że "odpowiedzialność za kłamstwa pod adresem ministra zdrowia i jego rodziny jest czymś, czego będziemy oczekiwali".

Zapytany o szczegóły składanego pozwu, dodał, że od obu polityków będzie oczekiwana wpłata 100 tys. złotych na organizacje charytatywne związane z ochroną zdrowia. - W pozwie będzie wskazane, jakie to będzie organizacja - zapowiedział.

Oskarżenia pod adresem Łukasz Szumowskiego i jego rodziny dotyczą sprzedaży maseczek dla MZ stoi firma założona przez żonę Łukasza G., znajomego instruktora narciarskiego braci Marcina i Łukasza Szumowskich. 

Według "Gazety Wyborczej" G. z propozycją sprzedaży maseczek skierował się do brata ministra – Marcina Szumowskiego, współwłaściciela firmy z branży biotechnologicznej, tworzącej nowe leki  – świadczą o tym SMS-y, których treść opublikowano. W rozmowach nie brał udziału minister.

Firma żony Łukasza G. złożyła oficjalną propozycję w resorcie, a ten kupił deficytowy towar (odpowiadał za to wiceminister Janusz Cieszyński). Załącznikiem do oferty był certyfikat potwierdzający jakość sprzętu. Kiedy 5 maja przyszły negatywne wyniki z CIOP, Cieszyński wezwał Łukasza G. i zażądał zwrotu pieniędzy lub dostarczenia towaru zgodnego z umową.

Reklama
Reklama

ZOBACZ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW Z RZECZPOSPOLITEJ

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon