Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Wszczęto śledztwo ws. składowiska odpadów w Zgierzu. Rtęć i azbest zakopane w 200 tys. beczek

Logo Gazeta.pl Gazeta.pl 2019-07-03 UZ

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. składowiska odpadów w Zgierzu. Rtęć i azbest w 200 tys. beczek © Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Prokuratura wszczęła śledztwo ws. składowiska odpadów w Zgierzu. Rtęć i azbest w 200 tys. beczek

Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące nielegalnego składowiska odpadów w Zgierzu. Na jego terenie może być zakopanych ponad 200 tysięcy beczek z niebezpiecznymi substancjami, takimi jak rtęć czy azbest. Składowanie tych odpadów w nieodpowiedni sposób może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi, a także środowisku naturalnemu.

Po emisji programu "Państwo w Państwie" w Polsat News w ostatnią niedzielę Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wszczęła śledztwo, które prowadzone jest pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na składowaniu odpadów w sposób zagrażający życiu i zdrowiu człowieka i naturalnemu środowisku. Chodzi o składowisko przy ulicy Miroszewskiej w Zgierzu (tereny te należały kiedyś do zakładów przemysłowych). Twórcy reportażu pobrali z niego próbki ziemi i zlecili badania. Te wykazały, że na składowisku występuje ponad 200 substancji niebezpiecznych dla środowiska oraz życia i zdrowia ludzi. Wśród nich wymienia się m.in. rtęć i azbest, a także składniki gazów bojowych.

- Przesłuchany został przedstawiciel Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, śledztwo ma odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do skażenia. Zostanie zabezpieczona dokumentacja, śledztwo wykaże, czy rozszerzyć odpowiedzialność karną spółki, która miała zrekultywować teren - słowa Krzysztofa Kopani, rzecznika Prokuratury Okręgowej w Łodzi, cytuje Dziennik Łódzki

Składowisko odpadów w Zgierzu zostanie przejęte przez miasto? 

Stanowisko w sprawie niebezpiecznego składowiska odpadów zajął prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski. W nagraniu udostępnionym na Facebooku zapewniał, że już w 2015 roku podjął kroki zmierzające do rekultywacji terenu, na którym znajduje się składowisko. Wówczas wstrzymano wwożenie kolejnych odpadów na posesję, która wówczas należała do spółki Eko Boruta.

Spółka była odpowiedzialna za rekultywację terenu, ale jak mówi prezydent Zgierza, do 2017 roku "nie zrobiła nic". Władze miasta we współpracy z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska zaczęły starać się o zmianę likwidatora i przekazanie terenów na rzecz miasta. Większościowy udziałowiec Eko Boruty domaga się jednak, aby za zwrot terenu wypłacono mu odszkodowanie oraz umorzono zobowiązania, jakie ma wobec miasta (ponad milion złotych). Na to nie chce zgodzić się prezydent. W oświadczeniu powiedział, że wraz ze starostą wypowie spółce Eko Boruta użytkowanie wieczyste terenu i zawiadomi prokuraturę o działaniu spółki Eko Boruta, które jest sprzeczne z interesami mieszkańców miasta.  

Powiązany wpis na Facebooku

Udostępnione z Facebooka

* * * 

Każdy z nas może wspomagać ochronę polskich lasów i dzikiej przyrody za pośrednictwem Greenpeace. Organizacja nie przyjmuje datków od rządów i firm, działa tylko dzięki wsparciu indywidualnych osób. Jeśli chcesz pomóc, WEJDŹ TUTAJ >>

Zobacz także:

NASTĘPNY
NASTĘPNY

Reklama
Reklama

Więcej od dostawcy Gazeta.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon