Używasz starszej wersji przeglądarki. Aby w optymalny sposób korzystać z witryny MSN, używaj obsługiwanej wersji przeglądarki.

Theresa May ma wreszcie konkurenta. Polityk z jej własnej partii rzuca premier rękawicę

Logo Newsweek Polska Newsweek Polska 2019-05-16 mt
© Dostarczane przez Ringier Axel Springer Sp. z o.o.

Kojarzona z nieudanym wyjściem z Unii Europejskiej Theresa May nie jest już jedynym politykiem z Partii Konserwatywnej, który chce i może udźwignąć temat brexitu i przyszłości Wielkiej Brytanii. Były minister spraw zagranicznych i były burmistrz Londynu Boris Johnson potwierdził właśnie, że planuje ubiegać się o stanowisko premiera i lidera torysów w razie rezygnacji obecnej szefowej rządu.

Boris Johnson, który został zapytany przez BBC o jego plany polityczne, odparł, że będzie się starał zastąpić May na stanowisku szefa rządu. Były szef dyplomacji, który był też jedną z twarzy kampanii na rzecz wyjścia z Unii Europejskiej przed referendum w czerwcu 2016 roku, jest zwolennikiem jak najszybszego opuszczenia Wspólnoty, nawet jeśli wymagałoby to zerwania negocjacji z Brukselą.

Co myśli Johnson?

- Przez ostatnie trzy lata zawodziliśmy jeśli chodzi o przekaz przekonującej narracji o tym, jak możemy wykorzystać możliwości brexitu - powiedział Johnson podczas konferencji na temat sektora ubezpieczeniowego. - Wszystko, co mogę powiedzieć, najbardziej taktownie i użytecznie jak się da, to że mam niezmierny apetyt, by spróbować zrobić to jak należy i pomóc państwu wejść na właściwą ścieżkę - dodał.

Czy Johnson dopuszcza drugie referendum? - Ludzie poczują wściekłość, jeśli znów zostaną doprowadzeni do urn przez establishment. To byłby błąd. Obszczekują oni złe drzewo. Dałoby to też paliwo szkockim nacjonalistom, którzy również chcą drugiego referendum [niepodległościowego - przyp. red.] - mówił Johnson, cytowany przez „The Guardian”.

Według sondaży przeprowadzanych wśród członków rządzącej Partii Konserwatywnej, były szef dyplomacji jest zdecydowanym faworytem do objęcia stanowiska szefa rządu, wyprzedzając m.in. szefa MSW Sajida Javida, ministra środowiska Michaela Gove'a oraz byłego ministra ds. brexitu Dominica Raaba. Wciąż jednak największe szanse na zastąpienie Theresy May w brexitowym kryzysie ma... Theresa May.

May gotowa do rozmów o wyborze następcy

Brytyjska premier Theresa May spotkała się z komitetem wykonawczym wpływowej komisji 1922, która de facto pełni rolę klubu parlamentarnego torysów w Izbie Gmin. Wielu jej liderów otwarcie sugerowało w ostatnich miesiącach, że szefowa rządu powinna ustąpić ze stanowiska i dać szansę swojemu następcy na wypracowanie rozwiązania kryzysu politycznego związanego z brexitem.

Po półtoragodzinnych rozmowach za zamkniętymi drzwiami szef komitetu Graham Brady wydał krótkie oświadczenie dla mediów, w którym poinformował, że uzgodniono, iż dyskusja na ten temat zostanie ponownie podjęta po zaplanowanym na pierwszy tydzień czerwca - czwartym już - głosowaniu nad projektem ustawy ratyfikującej umowę w sprawie brexitu. Brady potwierdził, że do ponownego spotkania dojdzie niezależnie od tego, czy May uda się przeforsować ustawę w parlamencie.

- Podejmiemy decyzję w sprawie harmonogramu wyboru nowego lidera Partii Konserwatywnej, gdy tylko dojdzie do drugiego czytania projektu - wyjaśnił Brady i zastrzegł, że decyzja zapadnie niezależnie od tego, czy parlament przyjmie tę ustawę.

Jego wypowiedź została odebrana przez brytyjskie media jako sygnał, że May może rozważać podanie się do dymisji w razie porażki w tym głosowaniu, jeśli jednak - co jest mało prawdopodobne - dojdzie do przyjęcia ustawy, pozostanie na stanowisku przez kilka tygodni, by doprowadzić do zakończenia prac parlamentarnych dotyczących umowy o brexicie.

„Theresa May musi odejść”

Impuls do rozpoczęcia poszukiwań nowego przywódcy torysów dała w marcu sama May. Powiedziała wtedy, że ustąpi ze stanowiska, gdy uda jej się przeprowadzić przez parlament ustawę realizującą decyzję o brexicie. Wymaga to m.in. uzyskania poparcia dla rządowego projektu umowy z Unią Europejską. Posłowie odrzucili ją już trzykrotnie. Kolejna próba zaplanowana jest na pierwszy tydzień czerwca.

W czwartek były szef kancelarii May, Nick Timothy, wezwał ją do złożenia rezygnacji. Na łamach konserwatywnego dziennika „Telegraph” napisał, że „jej premierostwo się nie powiodło” i podkreślił, że jej pozycja polityczna jest osłabiona.

„Każdy dzień, który od teraz zmarnujemy, sprawi, że ktokolwiek będzie rządził Wielką Brytanią w przyszłości, będzie miał trudniejsze życie” - ocenił. - „Musimy skończyć z tym narodowym upokorzeniem, zrealizować brexit i uratować Partię Konserwatywną. Przykro mi to mówić, ale premier musi spełnić swój obowiązek i odejść” - podkreślił.

Jego komentarz został opublikowany dokładnie na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które - według aktualnych sondaży - zakończą się zdecydowanym zwycięstwem nowo powstałej, eurosceptycznej Partii Brexitu, która pokona opozycyjną Partię Pracy. Torysi mogą liczyć dopiero na trzecie miejsce, choć niektóre sondaże plasowały ich nawet dopiero na piątej pozycji - za Liberalnymi Demokratami i Partią Zielonych.

Reklama
Reklama

Więcej na Newsweek.pl

Reklama
image beaconimage beaconimage beacon